środa, 16 listopada 2016

Page 11: Czerwień

Kiedyś wstawię do tego obrazek. Kiedyś...
________________
Tomiko rozejrzała się wokoło. Neonowe szyldy i reklamy aż raziły w oczy swoją jaskrawością, walcząc o przyciągnięcie uwagi potencjalnego klienta. Wiele osób mijało ją, nawet nie patrząc w jej stronę.
Statystyczny człowiek jest niewidzialny w tłumie.
Tylko że ona nie chciał być niewidzialna. Chciała krzyczeć. Wiedziała, kto jest Kirą i chciała to ogłosić całemu światu. Wtedy on dostałby zasłużoną karę.
Przystanęła. W jej głowie pojawiła się myśl. Jeśli zrobiłaby to teraz, Light nie byłby zdolny ich wszystkich zabić.
Wzięła głęboki oddech… Trzy… Dwa…
Nie! Już to przerabiała. Jeśli to zrobi, jej brat zginie. Szybko wypuściła powietrze z płuc, by się nie rozmyśleć.
Jej głos i tak zapewne zniknąłby w tłumie.
Ruszyła dalej. Zastanawiając się dłużej, doszła do wniosku, że być może Kira nawet nie trafiłby przed sąd. Ludzie za bardzo by się bali.
Skręciła w boczną uliczkę. Mimo wszystko Kirze zależało, by ta informacja nie dosłała się nigdzie. Może po prostu nie chce się ujawnić? Nie, ktoś go dalej ściga. Tak przynajmniej jej się wydaje.
Rozmyślała o tym przez kilka chwil, po czym kolejny raz skręciła. Wyciągnęła telefon, by sprawdzić godzinę.
Jeszcze tylko parę kroków i jest w domu.

*****

Tomiko Izumi     Wypadek samochodowy
Nie wyjawić niczyjego sekretu
Zginąć na ulicy Yamanote pięć minut po następnym wpisaniu jej imienia do notatnika

*****

Katsumi spoglądał na nagranie zarejestrowane przez jedną z ulicznych kamer. Co chwila odtwarzało się od nowa, pokazując scenę, na którą nie mógł już patrzeć. Im dłużej się przyglądał, tym mocniej bolało go serce. Przez to jeszcze trudniej było mu odejść od monitora.
Nie, powtarzał sobie w myślach, to nie może być prawda.
Na nagraniu jego siostra przechodziła na pasach koło skrzyżowania na ulicy Yamanote. Okolica była cicha. Z racji późnej pory oraz pewnego oddalenia od centrum tylko pojedynczy ludzie wracali w pośpiechu do domów. Tomiko stała przed przejściem, wkładając telefon do kieszeni jeansów. Rozejrzała się raz w lewo, raz w prawo, po czym weszła na jezdnię.
I wtedy właśnie stało się coś strasznego. Czerwona Toyota  z dużą prędkością uderzyła w jego siostrę. Krew rozlała się po czarnym asfalcie, robiąc na nim widoczną plamę. Jeden z przechodniów podbiegł do niej i zaczął sprawdzać funkcje życiowe. Inny zadzwonił po karetkę. Bliżej nieznana, młoda kobieta zwymiotowała prosto na chodnik.
Po kilku chwilach Tomiko prawdopodobnie nie żyła. Karetka przyjechała za późno. Sprawca wypadku odjechał.
Izumi po raz kolejny przyglądał się nagraniu. Ustawione na odtwarzanie w pętli, co chwila pokazywało, jak jego siostra umiera.
Nie mógł znieść tego widoku. Makabryczna scena wyryła mu w umyśle ranę.
To musi być tylko sen, próbował się oszukać.
- Sprawca to bliżej nieznany mężczyzna – powiedział dość młody, blondwłosy funkcjonariusz, wstając od monitora i podając mu kartkę z wykadrowaną i powiększoną częścią jednej z klatek nagrania. Był na niej dość widoczny zarys ludzkiej twarzy. – Rozpoznaje go pan?
Izumi zaprzeczył ruchem głowy. Pierwszy raz widział tego człowieka.
- Rozumiem… - mruknął policjant. – Roześlemy zdjęcie po wszystkich komisariatach, może uda nam się go zidentyfikować. Zawsze jeszcze zostają środki masowego przekazu, ale w obecnej sytuacji w takim wypadku należałby uznać go za martwego. – Zaśmiał się ze swojego żartu, jednak po chwili przestał, rozumiejąc, że jego reakcja jest nie na miejscu. – Proszę mi wybaczyć.
Izumi ignorował go. Wpatrywał się w zdjęcie jak zahipnotyzowany.
Czyli to on zabił moją siostrę…
- Czy mógłbym je zatrzymać? – zapytał policjanta.
Funkcjonariusz skinął głową, nieco zdziwiony prośbą.
- Nie widzę problemu.
W tym momencie podszedł do niego młodszy stopniem policjant i szepnął mu coś na ucho.
- Wybaczy pan – powiedział do Izumi’ego, kiedy drugi funkcjonariusz skończył – ale mam ważną sprawę w innej części komendy. Jeśli chciałby pan wiedzieć coś jeszcze, proszę śmiało spytać kogokolwiek.
Funkcjonariusze szybko się oddalili, zostawiając Katsumi’ego samemu sobie. On nadal ściskał wydruk.
To zdjęcie osoby, która zabiła moją siostrę…
On… zabił… Tomiko…
Nie mogę mu… tego wybaczyć…
Izumi drżącą ręką wyciągnął telefon, po czym go odblokował. Wszedł w kontakty. Poprawiając po kilka razy każdy znak, wpisał w wyszukiwanie „Yagami”, po czym połączył się z wybranym numerem. Light odebrał praktycznie natychmiast.
- O co chodzi? – zapytał. Miał spokojny, opanowany głos.
- Czy mógłbyś… przyjść na komisariat?
- Nie widzę celu, dla którego miałbym…
- Tomiko nie żyje – powiedział jednym tchem Katsumi, mając łzy w oczach. – Chciałbym również… byś przyniósł notatnik.
- Cały?
- Cały – jego głos łamał się z każdym wypowiedzianym wyrazem.
- Czekaj na mnie – powiedział Light, po czym się rozłączył.

*****

L siedział w fotelu i spoglądał na pustą ścianę naprzeciwko siebie. Trzymał w ręku ogromnego, tęczowego lizaka, co chwila przykładając go do ust. Myślał nad kolejnym krokiem, który powinien podjąć. Tej rozgrywki nie mógł przegrać.
Nagle zadzwonił telefon. Nieco zaskoczony odebrał połączenie.
- Ryuzaki – rozległ się w słuchawce głos Matsudy – Tomiko Izumi nie żyje.
Nie żyje?
- Została śmiertelnie potrącona przez samochód. Sprawca jest nieznany.
Została potrącona przez samochód. Czyżby znalazła notatnik? Może wiedziała, gdzie się znajdował? Ale… czy to na pewno ma związek ze sprawą? Kira mógł wybrać jakikolwiek inny sposób śmierci. Wypadek, którego sprawca jest nieznany, za bardzo rzuca się w oczy. A może chciał przez to coś osiągnąć?
- Ryuzaki, słyszysz mnie?
L uświadomił sobie, że nadal trzyma telefon przy uchu. Dotarło do niego również, że od początku rozmowy nie odezwał się ani słowem.
- Tak, słyszę.
Z drugiej strony rozległo się westchnienie ulgi.
- Już myślałem, że zmarłeś na zawał serca po tym, co usłyszałeś…
- To nie jest śmieszne, Matsuda – w tle odezwał się Aizawa.
Cała ekipa śledcza…
- Czyli nie wiecie, kto ją potrącił? – zapytał dla pewności.
Matsuda zaprzeczył.
- Nie, ale jego twarz została rozesłana po komisariatach.
- Rozumiem, dziękuję – odpowiedział. - Czy jest jeszcze coś, co powinienem wiedzieć?
- Nie…
Ryuzaki nacisnął czerwoną słuchawkę w podniszczonym telefonie.
Tomiko Izumi nie żyje. To może dużo zmienić.

*****

Katsumi i Light znajdowali się sami w pomieszczeniu. Yagami upewnił się, że nigdzie nie ma kamer. Nie mógł pozwolić sobie na tak głupi błąd, jak nagranie siebie przez urządzenia policyjne.
Light wyrwał kartkę z notatnika, po czym zgniótł ją i trzymał w lewej ręce.
- Gotowy? – zapytał.
Katsumi wziął głęboki oddech. Skinął głową.
- Ryuku, zrzekam się praw własności tego notesu – wyrecytował Light, patrząc na boga śmierci stojącego koło nich, po czym upuścił zeszyt na ziemię.
Katsumi pochylił się i wziął Death Note’a do ręki.
- Teraz jest… moją własnością… - powiedział.
Spojrzał na Yagami’ego, szukając potwierdzenia jego słów. Light skinął głową, dając mu przyzwolenie.
- Ryuku… - jego głos drżał – chciałbym… wymienić oczy…

*****

Funkcjonariusz policji siedział przed monitorem i popijał kawę.
Eh… Zawracanie dupy z tym wszystkim…
Dzisiejsza noc zapowiadała się tak spokojnie, ale oczywiście musiał zdarzyć się wypadek. Miał nadzieję trochę się zdrzemnąć na dyżurze. W dodatku sprawca jest nieznany, co jeszcze bardziej dokłada roboty…
Odłożył kubek, wzdychając. A miało być tak spokojnie.
Zadzwonił policyjny telefon. Funkcjonariusz zmarszczył czoło, po czym podniósł słuchawkę.
- Komenda policji, słucham.
- Wiem, kto spowodował wypadek, w którym zginęła Tomiko Izumi – osoba, która to mówiła miała spokojny, opanowany głos. – Nazywa się Mikado Yasuda.
Mikado Yasuda? Ostatnio słyszał to nazwisko…
Wstukał informacje do komputera. Jak się okazało, Yasuda był oskarżony o spowodowanie paru wypadków. Z tego, co pisało, nie mógł już legalnie prowadzić samochodu.
Ale jednak jeździł i potrącił tę biedną kobietę.
Westchnął. Teraz go sobie przypomniał.
Odwrócił się od komputera, po czym poprawił słuchawkę, którą trzymał ramieniem. Musiał jeszcze zadać parę pytań.
W głośniku rozległ się sygnał rozłączania.
Eh... Czyli uznamy, że od anonimowego informatora.
Ostatecznie wzruszył ramionami i poszedł powiedzieć o tym przełożonemu.

*****

L siedział przed komputerem. Kciuk trzymał w ustach, rozmyślając.
Sprawca wypadku jest nieznany, tak przynajmniej twierdzi policja. Co on chciał tym osiągnąć?
Postanowił wpisać hasło o wypadku do przeglądarki. Był ciekaw, jak szybko nazwisko sprawcy trafi do internetu, o ile w ogóle się tam znajdzie.
Ku jego zaskoczeniu internet już huczał od tej informacji. Na wielu stronach pojawiło się nazwisko sprawcy. Mikado Yasuda – osoba, która miała już na koncie inne wypadki, w tym śmiertelne.
Na pierwszy rzut oka wszystko nie wzbudzało podejrzeń. Szalony kierowca, który spowodował swoim samochodem niejeden wypadek i tylko dzięki dobrym prawnikom nie siedzi za kratkami, po raz kolejny jeździ nieostrożnie. Jednak, jeśli wziąć pod uwagę, że ofiarą była siostra osoby, która ma w posiadaniu Death Note’a, wszystko wyglądało aż za idealnie.
A jeśli to jednak przypadek? Ostatecznie nie miałoby to większego celu dla Kiry, zabić ją w ten sposób.
Chociaż na początku imię osoby prowadzącej samochód było nieznane…

*****

- Szefie, znaleźliśmy sprawcę wieczornego wypadku – powiedział jeden z policjantów do komunikatora.
Samochód policyjny stał na poboczu. Po drugiej stronie ulicy leżało rozbite, czerwone auto.
Wjechało ono z wielka siłą w przydrożne drzewo.
Umysł policjanta powoli odtwarzał zdarzenia. Rubinowa Toyota jechała z prędkością około stu kilometrów na godzinę. Droga na przedmieściach nie było tak zapchana, jak główne ulice Tokio, toteż patrole pojawiały się tu rzadziej. Jechał prostą, co dało mu sygnał, by przyspieszyć. Licznik wskazywał więcej niż sto trzydzieści kilometrów na godzinę. Wtedy na ulicy pojawił się zakręt. Próbował go przejechać bez hamowania. Ostro skręcił kierownicą. Prawie się udało.
Prawie.
Na jego nieszczęście stało tam drzewo. Było potężne i dobrze się trzymało. Siła uderzenia nie zrobiła mu praktycznie krzywdy, jeśli nie liczyć paru gałęzi, które spadły na ziemię. Jedna z nich uderzyła w dach, lekko go zarysowując.
Samochód jednak nie miał tyle szczęścia. Maska została praktycznie zmiażdżona. Przednia szyba była już tylko wspomnieniem, a jej szczątki walały się wkoło pojazdu, a także w jego wnętrzu.
Kierowca był w opłakanym stanie. Jego jasne włosy pokrywała ciemnoczerwona krew. Odłamek szkła wbił mu się w kark, kończąc jego żywot.
Szyba? To raczej niemożliwe, jeśli patrzeć na jej budowę. A może od czegoś innego?
Policjantowi robiło się niedobrze na ten widok. Nie mógł uwierzyć, że coś takiego jest możliwe.
- Odbiór! – usłyszał krzyk przełożonego wydobywający się z komunikatora.
- Jestem – odpowiedział niezbyt przytomnie.

*****

Mikado Yasuda   Wypadek samochodowy
Spowodować wypadek pięć minut po kolejnym wpisaniu jego imienia na ulicy Yamanote
Zostać nagranym na taśmę z kamery ulicznej
Umrzeć po trzecim wpisaniu jego imienia do notatnika


*****

Zabójca mojej siostry nie żyje, pomyślał Katsumi. Siedział na krawędzi łóżka w wynajmowanym pokoju. Przebywał tam sam. Potrzebował na chwilę odciąć się od innych, również od Yagami’ego.
 Powiedział swoją myśl na głos. Słowa brzmiały niczym balsam na jego uszy. Koiły ból. Można nawet powiedzieć, że sprawiały mu radość.
- I dobrze! – krzyknął, wstając z łóżka i rozkładając ramiona. – Zasłużył sobie na to!
Ten idiota nie powinien jeździć tak szybko. W dodatku to nie był pierwszy raz, kiedy potrącił człowieka. On miał szansę się opanować, przestać robić to, co robił. Był zły. Ktoś musiał go w końcu powstrzymać…
W jednej chwili pojawiła się w jego głowie myśl. Kubeł zimnej, wyimaginowanej wody został wylany na jego głowę.
Powinien zrobić to już wcześniej.
Powinienem… zabić go… wcześniej…
Opadł na łóżko, ukrywając twarz w dłoniach. Ogień, który przed chwilą w nim rozgorzał, zniknął równie szybko, jak się pojawił, a po jego policzkach pociekły słone łzy.
Zabójca już nie pierwszy raz powodował wypadki. Był niebezpieczny. Dlaczego go wcześniej nie zauważył?
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Wściekał się na siebie z tego powodu. Nie potrafił znieść myśli, że mógł go powstrzymać i nie dopuścić do tego, by wsiadł ponownie do samochodu.
To wszystko… moja wina…
Płakał jeszcze przez kilka minut. Ciężar na sercu urósł. Coraz trudniej mu się oddychało.
W jednej chwili przestał. W jego wnętrzu znów zatlił się ogień.
Nie… to nie moja wina. Dlaczego w ogóle mogłem o tym tak pomyśleć?
Wstał powoli, lekko się chwiejąc. Przeszedł parę razy drogę pomiędzy przeciwległymi ścianami pokoju. W tym czasie jego krok stał się pewniejszy.
Mogłem go po prostu nie zauważyć. W obecnych czasach, przy tylu przestępcach, miałem prawo go ominąć.
Jego nogi poruszały się coraz szybciej. Płomień rósł z każdą sekundą.
Tak, to on jest winien. On i cała reszta czyniących zło. To przez NICH Tomiko nie żyje.
Usiadł przy biurku i włączył komputer. Ogień stał się już pożarem.
Skoro oni są winni, należy im się kara. Dla dobra ludzkości.

*****

Lampa uliczna zamigotała. Light jednak minął ją, nawet nie spoglądając w tamtą stronę.
Szedł wolnym, spokojnym krokiem. Ciche stuknięcia butów o podłoże roznosiły się echem po pustej ulicy.

Już niedługo pokonam L’a, pomyślał. Wszystko jest na dobrej drodze ku temu. Zyskałem oczy, więc mam możliwość poznania jego nazwiska. Do gry dołączył potężny pion.


________________________________________
Powiedzmy, że mi się umarło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz