Kiedyś wstawię do tego obrazek. Kiedyś...
________________
Tomiko rozejrzała się wokoło.
Neonowe szyldy i reklamy aż raziły w oczy swoją jaskrawością, walcząc o
przyciągnięcie uwagi potencjalnego klienta. Wiele osób mijało ją, nawet nie
patrząc w jej stronę.
Statystyczny człowiek jest niewidzialny
w tłumie.
Tylko że ona nie chciał być
niewidzialna. Chciała krzyczeć. Wiedziała, kto jest Kirą i chciała to ogłosić
całemu światu. Wtedy on dostałby zasłużoną karę.
Przystanęła. W jej głowie pojawiła
się myśl. Jeśli zrobiłaby to teraz, Light nie byłby zdolny ich wszystkich
zabić.
Wzięła głęboki oddech… Trzy… Dwa…
Nie! Już to przerabiała. Jeśli to
zrobi, jej brat zginie. Szybko wypuściła powietrze z płuc, by się nie rozmyśleć.
Jej głos i tak zapewne zniknąłby w
tłumie.
Ruszyła dalej. Zastanawiając się
dłużej, doszła do wniosku, że być może Kira nawet nie trafiłby przed sąd.
Ludzie za bardzo by się bali.
Skręciła w boczną uliczkę. Mimo
wszystko Kirze zależało, by ta informacja nie dosłała się nigdzie. Może po
prostu nie chce się ujawnić? Nie, ktoś go dalej ściga. Tak przynajmniej jej się
wydaje.
Rozmyślała o tym przez kilka
chwil, po czym kolejny raz skręciła. Wyciągnęła telefon, by sprawdzić godzinę.
Jeszcze tylko parę kroków i jest w
domu.
*****
Tomiko Izumi Wypadek
samochodowy
Nie wyjawić niczyjego sekretu
Zginąć na ulicy Yamanote pięć minut po następnym wpisaniu jej imienia
do notatnika
*****
Katsumi spoglądał na nagranie
zarejestrowane przez jedną z ulicznych kamer. Co chwila odtwarzało się od nowa,
pokazując scenę, na którą nie mógł już patrzeć. Im dłużej się przyglądał, tym
mocniej bolało go serce. Przez to jeszcze trudniej było mu odejść od monitora.
Nie, powtarzał sobie w myślach, to
nie może być prawda.
Na nagraniu jego siostra
przechodziła na pasach koło skrzyżowania na ulicy Yamanote. Okolica była cicha.
Z racji późnej pory oraz pewnego oddalenia od centrum tylko pojedynczy ludzie
wracali w pośpiechu do domów. Tomiko stała przed przejściem, wkładając telefon
do kieszeni jeansów. Rozejrzała się raz w lewo, raz w prawo, po czym weszła na
jezdnię.
I wtedy właśnie stało się coś
strasznego. Czerwona Toyota z dużą
prędkością uderzyła w jego siostrę. Krew rozlała się po czarnym asfalcie,
robiąc na nim widoczną plamę. Jeden z przechodniów podbiegł do niej i zaczął
sprawdzać funkcje życiowe. Inny zadzwonił po karetkę. Bliżej nieznana, młoda
kobieta zwymiotowała prosto na chodnik.
Po kilku chwilach Tomiko
prawdopodobnie nie żyła. Karetka przyjechała za późno. Sprawca wypadku
odjechał.
Izumi po raz kolejny przyglądał
się nagraniu. Ustawione na odtwarzanie w pętli, co chwila pokazywało, jak jego
siostra umiera.
Nie mógł znieść tego widoku. Makabryczna
scena wyryła mu w umyśle ranę.
To musi być tylko sen, próbował
się oszukać.
- Sprawca to bliżej nieznany
mężczyzna – powiedział dość młody, blondwłosy funkcjonariusz, wstając od
monitora i podając mu kartkę z wykadrowaną i powiększoną częścią jednej z
klatek nagrania. Był na niej dość widoczny zarys ludzkiej twarzy. – Rozpoznaje
go pan?
Izumi zaprzeczył ruchem głowy. Pierwszy
raz widział tego człowieka.
- Rozumiem… - mruknął policjant. –
Roześlemy zdjęcie po wszystkich komisariatach, może uda nam się go
zidentyfikować. Zawsze jeszcze zostają środki masowego przekazu, ale w obecnej
sytuacji w takim wypadku należałby uznać go za martwego. – Zaśmiał się ze
swojego żartu, jednak po chwili przestał, rozumiejąc, że jego reakcja jest nie
na miejscu. – Proszę mi wybaczyć.
Izumi ignorował go. Wpatrywał się
w zdjęcie jak zahipnotyzowany.
Czyli to on zabił moją siostrę…
- Czy mógłbym je zatrzymać? –
zapytał policjanta.
Funkcjonariusz skinął głową, nieco
zdziwiony prośbą.
- Nie widzę problemu.
W tym momencie podszedł do niego
młodszy stopniem policjant i szepnął mu coś na ucho.
- Wybaczy pan – powiedział do Izumi’ego,
kiedy drugi funkcjonariusz skończył – ale mam ważną sprawę w innej części
komendy. Jeśli chciałby pan wiedzieć coś jeszcze, proszę śmiało spytać
kogokolwiek.
Funkcjonariusze szybko się
oddalili, zostawiając Katsumi’ego samemu sobie. On nadal ściskał wydruk.
To zdjęcie osoby, która zabiła
moją siostrę…
On… zabił… Tomiko…
Nie mogę mu… tego wybaczyć…
Izumi drżącą ręką wyciągnął
telefon, po czym go odblokował. Wszedł w kontakty. Poprawiając po kilka razy
każdy znak, wpisał w wyszukiwanie „Yagami”, po czym połączył się z wybranym
numerem. Light odebrał praktycznie natychmiast.
- O co chodzi? – zapytał. Miał
spokojny, opanowany głos.
- Czy mógłbyś… przyjść na
komisariat?
- Nie widzę celu, dla którego
miałbym…
- Tomiko nie żyje – powiedział
jednym tchem Katsumi, mając łzy w oczach. – Chciałbym również… byś przyniósł
notatnik.
- Cały?
- Cały – jego głos łamał się z
każdym wypowiedzianym wyrazem.
- Czekaj na mnie – powiedział
Light, po czym się rozłączył.
*****
L siedział w fotelu i spoglądał na
pustą ścianę naprzeciwko siebie. Trzymał w ręku ogromnego, tęczowego lizaka, co
chwila przykładając go do ust. Myślał nad kolejnym krokiem, który powinien
podjąć. Tej rozgrywki nie mógł przegrać.
Nagle zadzwonił telefon. Nieco
zaskoczony odebrał połączenie.
- Ryuzaki – rozległ się w
słuchawce głos Matsudy – Tomiko Izumi nie żyje.
Nie żyje?
- Została śmiertelnie potrącona
przez samochód. Sprawca jest nieznany.
Została potrącona przez samochód.
Czyżby znalazła notatnik? Może wiedziała, gdzie się znajdował? Ale… czy to na
pewno ma związek ze sprawą? Kira mógł wybrać jakikolwiek inny sposób śmierci.
Wypadek, którego sprawca jest nieznany, za bardzo rzuca się w oczy. A może
chciał przez to coś osiągnąć?
- Ryuzaki, słyszysz mnie?
L uświadomił sobie, że nadal
trzyma telefon przy uchu. Dotarło do niego również, że od początku rozmowy nie
odezwał się ani słowem.
- Tak, słyszę.
Z drugiej strony rozległo się
westchnienie ulgi.
- Już myślałem, że zmarłeś na
zawał serca po tym, co usłyszałeś…
- To nie jest śmieszne, Matsuda –
w tle odezwał się Aizawa.
Cała ekipa śledcza…
- Czyli nie wiecie, kto ją
potrącił? – zapytał dla pewności.
Matsuda zaprzeczył.
- Nie, ale jego twarz została
rozesłana po komisariatach.
- Rozumiem, dziękuję –
odpowiedział. - Czy jest jeszcze coś, co powinienem wiedzieć?
- Nie…
Ryuzaki nacisnął czerwoną
słuchawkę w podniszczonym telefonie.
Tomiko Izumi nie żyje. To może
dużo zmienić.
*****
Katsumi i Light znajdowali się
sami w pomieszczeniu. Yagami upewnił się, że nigdzie nie ma kamer. Nie mógł
pozwolić sobie na tak głupi błąd, jak nagranie siebie przez urządzenia
policyjne.
Light wyrwał kartkę z notatnika,
po czym zgniótł ją i trzymał w lewej ręce.
- Gotowy? – zapytał.
Katsumi wziął głęboki oddech. Skinął
głową.
- Ryuku, zrzekam się praw
własności tego notesu – wyrecytował Light, patrząc na boga śmierci stojącego
koło nich, po czym upuścił zeszyt na ziemię.
Katsumi pochylił się i wziął Death
Note’a do ręki.
- Teraz jest… moją własnością… -
powiedział.
Spojrzał na Yagami’ego, szukając
potwierdzenia jego słów. Light skinął głową, dając mu przyzwolenie.
- Ryuku… - jego głos drżał –
chciałbym… wymienić oczy…
*****
Funkcjonariusz policji siedział
przed monitorem i popijał kawę.
Eh… Zawracanie dupy z tym
wszystkim…
Dzisiejsza noc zapowiadała się tak
spokojnie, ale oczywiście musiał zdarzyć się wypadek. Miał nadzieję trochę się
zdrzemnąć na dyżurze. W dodatku sprawca jest nieznany, co jeszcze bardziej
dokłada roboty…
Odłożył kubek, wzdychając. A miało
być tak spokojnie.
Zadzwonił policyjny telefon.
Funkcjonariusz zmarszczył czoło, po czym podniósł słuchawkę.
- Komenda policji, słucham.
- Wiem, kto spowodował wypadek, w
którym zginęła Tomiko Izumi – osoba, która to mówiła miała spokojny, opanowany
głos. – Nazywa się Mikado Yasuda.
Mikado Yasuda? Ostatnio słyszał to
nazwisko…
Wstukał informacje do komputera. Jak
się okazało, Yasuda był oskarżony o spowodowanie paru wypadków. Z tego, co
pisało, nie mógł już legalnie prowadzić samochodu.
Ale jednak jeździł i potrącił tę
biedną kobietę.
Westchnął. Teraz go sobie przypomniał.
Odwrócił się od komputera, po czym
poprawił słuchawkę, którą trzymał ramieniem. Musiał jeszcze zadać parę pytań.
W głośniku rozległ się sygnał
rozłączania.
Eh... Czyli uznamy, że od
anonimowego informatora.
Ostatecznie wzruszył ramionami i
poszedł powiedzieć o tym przełożonemu.
*****
L siedział przed komputerem. Kciuk
trzymał w ustach, rozmyślając.
Sprawca wypadku jest nieznany, tak
przynajmniej twierdzi policja. Co on chciał tym osiągnąć?
Postanowił wpisać hasło o wypadku
do przeglądarki. Był ciekaw, jak szybko nazwisko sprawcy trafi do internetu, o
ile w ogóle się tam znajdzie.
Ku jego zaskoczeniu internet już
huczał od tej informacji. Na wielu stronach pojawiło się nazwisko sprawcy.
Mikado Yasuda – osoba, która miała już na koncie inne wypadki, w tym
śmiertelne.
Na pierwszy rzut oka wszystko nie
wzbudzało podejrzeń. Szalony kierowca, który spowodował swoim samochodem
niejeden wypadek i tylko dzięki dobrym prawnikom nie siedzi za kratkami, po raz
kolejny jeździ nieostrożnie. Jednak, jeśli wziąć pod uwagę, że ofiarą była
siostra osoby, która ma w posiadaniu Death Note’a, wszystko wyglądało aż za
idealnie.
A jeśli to jednak przypadek?
Ostatecznie nie miałoby to większego celu dla Kiry, zabić ją w ten sposób.
Chociaż na początku imię osoby
prowadzącej samochód było nieznane…
*****
- Szefie, znaleźliśmy sprawcę
wieczornego wypadku – powiedział jeden z policjantów do komunikatora.
Samochód policyjny stał na
poboczu. Po drugiej stronie ulicy leżało rozbite, czerwone auto.
Wjechało ono z wielka siłą w przydrożne drzewo.
Umysł policjanta powoli odtwarzał
zdarzenia. Rubinowa Toyota jechała z prędkością około stu kilometrów na
godzinę. Droga na przedmieściach nie było tak zapchana, jak główne ulice Tokio,
toteż patrole pojawiały się tu rzadziej. Jechał prostą, co dało mu sygnał, by
przyspieszyć. Licznik wskazywał więcej niż sto trzydzieści kilometrów na
godzinę. Wtedy na ulicy pojawił się zakręt. Próbował go przejechać bez
hamowania. Ostro skręcił kierownicą. Prawie się udało.
Prawie.
Na jego nieszczęście stało tam
drzewo. Było potężne i dobrze się trzymało. Siła uderzenia nie zrobiła mu
praktycznie krzywdy, jeśli nie liczyć paru gałęzi, które spadły na ziemię.
Jedna z nich uderzyła w dach, lekko go zarysowując.
Samochód jednak nie miał tyle szczęścia.
Maska została praktycznie zmiażdżona. Przednia szyba była już tylko
wspomnieniem, a jej szczątki walały się wkoło pojazdu, a także w jego wnętrzu.
Kierowca był w opłakanym stanie. Jego
jasne włosy pokrywała ciemnoczerwona krew. Odłamek szkła wbił mu się w kark,
kończąc jego żywot.
Szyba? To raczej niemożliwe, jeśli
patrzeć na jej budowę. A może od czegoś innego?
Policjantowi robiło się niedobrze
na ten widok. Nie mógł uwierzyć, że coś takiego jest możliwe.
- Odbiór! – usłyszał krzyk
przełożonego wydobywający się z komunikatora.
- Jestem – odpowiedział niezbyt
przytomnie.
*****
Mikado Yasuda Wypadek
samochodowy
Spowodować wypadek pięć minut po kolejnym wpisaniu jego imienia na
ulicy Yamanote
Zostać nagranym na taśmę z kamery ulicznej
Umrzeć po trzecim wpisaniu jego imienia do notatnika
*****
Zabójca mojej siostry nie żyje,
pomyślał Katsumi. Siedział na krawędzi łóżka w wynajmowanym pokoju. Przebywał
tam sam. Potrzebował na chwilę odciąć się od innych, również od Yagami’ego.
Powiedział swoją myśl na głos. Słowa brzmiały
niczym balsam na jego uszy. Koiły ból. Można nawet powiedzieć, że sprawiały mu
radość.
- I dobrze! – krzyknął, wstając z
łóżka i rozkładając ramiona. – Zasłużył sobie na to!
Ten idiota nie powinien jeździć
tak szybko. W dodatku to nie był pierwszy raz, kiedy potrącił człowieka. On
miał szansę się opanować, przestać robić to, co robił. Był zły. Ktoś musiał go
w końcu powstrzymać…
W jednej chwili pojawiła się w
jego głowie myśl. Kubeł zimnej, wyimaginowanej wody został wylany na jego
głowę.
Powinien zrobić to już wcześniej.
Powinienem… zabić go… wcześniej…
Opadł na łóżko, ukrywając twarz w
dłoniach. Ogień, który przed chwilą w nim rozgorzał, zniknął równie szybko, jak
się pojawił, a po jego policzkach pociekły słone łzy.
Zabójca już nie pierwszy raz powodował
wypadki. Był niebezpieczny. Dlaczego go wcześniej nie zauważył?
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Wściekał się na siebie z tego
powodu. Nie potrafił znieść myśli, że mógł go powstrzymać i nie dopuścić do
tego, by wsiadł ponownie do samochodu.
To wszystko… moja wina…
Płakał jeszcze przez kilka minut.
Ciężar na sercu urósł. Coraz trudniej mu się oddychało.
W jednej chwili przestał. W jego
wnętrzu znów zatlił się ogień.
Nie… to nie moja wina. Dlaczego w
ogóle mogłem o tym tak pomyśleć?
Wstał powoli, lekko się chwiejąc.
Przeszedł parę razy drogę pomiędzy przeciwległymi ścianami pokoju. W tym czasie
jego krok stał się pewniejszy.
Mogłem go po prostu nie zauważyć.
W obecnych czasach, przy tylu przestępcach, miałem prawo go ominąć.
Jego nogi poruszały się coraz szybciej.
Płomień rósł z każdą sekundą.
Tak, to on jest winien. On i cała
reszta czyniących zło. To przez NICH Tomiko nie żyje.
Usiadł przy biurku i włączył
komputer. Ogień stał się już pożarem.
Skoro oni są winni, należy im się
kara. Dla dobra ludzkości.
*****
Lampa uliczna zamigotała. Light
jednak minął ją, nawet nie spoglądając w tamtą stronę.
Szedł wolnym, spokojnym krokiem.
Ciche stuknięcia butów o podłoże roznosiły się echem po pustej ulicy.
Już niedługo pokonam L’a,
pomyślał. Wszystko jest na dobrej drodze ku temu. Zyskałem oczy, więc mam
możliwość poznania jego nazwiska. Do gry dołączył potężny pion.
________________________________________
Powiedzmy, że mi się umarło
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz