Naprawdę, nie przejmujcie się mną...
Light siedział przy biurku,
trzymając w ręku długopis. Co chwila uderzał nim o blat, raz po raz go
włączając i wyłączając. Katsumi skupił na nim wzrok.
- Co się dzieje? – zapytał,
trzymając w ręce podręcznik do języka angielskiego.
Yagami obrócił głowę w jego
stronę. Był lekko rozkojarzony.
- Sprawdzam, czy nie popełniłem
żadnego błędu – odpowiedział dopiero po chwili. - Muszę mieć pewność, że L zostanie
zlikwidowany.
Katsumi skinął głową. Wrócił do
czytania podręcznika. Yagami zastygł w miejscu, opierając prawą rękę o brzeg
biurka.
- Tak właściwie, to mógłbyś dać
sobie z nim spokój – rzekł po chwili Katsumi, nadal wpatrzony z książkę.
- Co masz na myśli? – zapytał Light,
przyglądając mu się uważniej.
- Przecież żaden sąd nawet nie
uwierzy, że istnieje coś takiego jak Death Note. Sam tak z resztą powiedziałeś.
Mówiłeś również, że cię nie zabije, ponieważ nie miałby z tego satysfakcji.
Japonia jest już bliska zaakceptowania działań Kiry, a reszta świata już to
zrobiła. Wystarczyłoby tylko wyjechać za granicę.
Yagami zaśmiał się.
- Masz pełną rację – stwierdził. –
Jednak rozchodzi się o coś więcej.
Izumi znów podniósł wzrok.
Napotkał spojrzenie Light’a. Jego oczy ukazywały, że jest niezwykle pewny i
stanowczy w tym, co mówi.
- Chodzi o nasz pojedynek. Wówczas
każdy z nas praktycznie przegrał: on pokonany przeze mnie, ja pokonany przez
Near’a, następcę L’a. Teraz każdy z nas chce jeszcze raz pokonać drugiego i
udowodnić, że jest lepszy. Jeśli ja wykonam taki ruch, jaki właśnie opisałeś,
nie będę w stanie przewidzieć jego akcji. Teraz, kiedy jesteśmy blisko
zwycięstwa nad nim, nie możemy się wycofać.
Izumi skinął głową na znak, że
zrozumiał. Mowa Light’a wywarła na nim duże wrażenie. Nie wiedział, co
odpowiedzieć.
- Mógłbyś obudzić Ryuka? – zapytał
Yagami. – Muszę z nim chwilę porozmawiać.
Katsumi spojrzał na dużą, czarną
postać znajdującą się na drugim łóżku. Bóg śmierci leżał skulony, trzymając lewą
rękę pod głową i mamrocząc cicho przez sen.
*****
- Noriko Hama wydaje się nie być
podejrzana – stwierdziła Aiko Date, opierając plecy o wersalkę.
Ona, Ryuzaki i Okano siedzieli w
pokoju na zapleczu sklepu zoologicznego. Na stoliku leżało do połowy opróżnione
opakowanie ciasteczek w kształcie pand.
- Dokładnie – potwierdziła Sui,
częstując się jednym. – Aiko powiedziała, że w szkole powstał projekt
pomagający wybrać odpowiednią uczelnię i obecnie zbierane są opinie od
studentów różnych uniwersytetów.
- Przyglądałyśmy się jej przez
jakiś czas – kończyła Date – jednak nie widziałyśmy, by kontaktowała się z
jakimkolwiek mężczyzną, jeśli nie liczyć jej nauczyciela.
Ryuzaki spojrzał na Aiko. Ta lekko
pokręciła głową.
- Miałyśmy szczęście, że Yuri
Chiba mieszka w tym samym akademiku – kończyła Okano. – Ona również nie
wykonała żadnych podejrzanych ruchów. Udało nam się nawet szybko przeszukać jej
pokój.
- Ja też wykreślam ją z kręgu
podejrzanych.
Ryuzaki skinął głową. Jedno z
ciastek zniknęło w jego ustach.
- To, że dzisiaj nie wykonały
żadnych podejrzanych ruchów, o niczym nie świadczy, jednak nie mamy czasu na
dalszą obserwację. Następni w kolejce są Tomiko Izumi i Katsumi Izumi. To
rodzeństwo, więc nie powinno być większego problemu z ich równoczesną
infiltracją.
Date skinęła głową na znak, że
zrozumiała. Sui przez chwilę przyglądała się koleżance z zaciekawieniem.
- Spodobało ci się to –
powiedziała głośno.
Aiko obróciła głowę w jej stronę.
- Ale co?
- To, że szpiegujemy tych ludzi.
Podoba ci się takie zajęcie.
- No i co? – Date przerwała
przyjaciółce. – Każdy ma prawo do własnych zainteresowań.
Kiedy Aiko i Sui wyszły, L włączył
komputer. Chwilę później miał już połączenie z grupą dochodzeniową. Aizawa
odebrał połączenie. Cała trójka siedziała w komisariacie. Tota bujał się na
krześle, przeglądając kartki. Hideki robił to samo. Tylko Shuichi siedział
przed klawiaturą.
- I co, Ryuzaki? – zapytał. –Jakie
wieści?
Matsuda i Ide podnieśli wzrok znad
skryptów. Dopiero teraz uświadomili sobie, że odbywa się połączenie.
- Hama i Chiba nie są głównymi
podejrzanymi – powiedział na głos. Echo jego syntetycznego głosu rozległo się w
głośnikach. - Proponuję jednak, by je poobserwować przez jakiś czas.
W tle Matsuda odetchnął.
- Czyli kogo teraz będą sprawdzały
Okano-kun i Date-kun?
- Rodzeństwo Izumi.
- Rozumiem. Zobaczymy, co z tego
wyniknie.
*****
To, co zamierzał zrobić, było nieodpowiedzialne.
Tak przynajmniej sprawa wyglądała z punktu widzenia normalnego człowieka.
Agent FBI stał przed sklepem
zoologicznym. To tutaj tymczasowo znajdował się Kira.
Chciał się przekonać na własnej
skórze, jakim on jest człowiekiem. Móc z nim porozmawiać przez chwilę. Takie
rzeczy zawsze go ciągnęły, dlatego właśnie zdecydował się pracować w FBI.
Brunet, którego rysopis N podał na
pierwszym spotkaniu, wkładał właśnie dziwne ziarna do klatki z papugą. Był
obecnie jedyną osobą w sklepie.
Agent FBI wziął głęboki oddech, po
czym głośno wypuścił powietrze z płuc. Podszedł do drzwi i nacisnął klamkę.
W jego nozdrza uderzył zapach
zwierząt. Instynktownie zmarszczył nos. Woń na pewno nie należała do listy jego
dziesięciu ulubionych.
Brunet obrócił głowę w jego
stronę. Przez chwilę mu się przyglądał.
- Rozumiem, że przyszedł pan tu
coś kupić. – Miał cichy, spokojny głos.
To jest jakieś szaleństwo,
pomyślał, po czym zaprzeczył ruchem głowy.
- Przyszedłem z tobą porozmawiać.
*****
Ryuk lewitował w powietrzu koło
odbiornika telewizyjnego. Oglądał kończącą się walkę. Spoceni bokserzy nie
mieli już tyle siły, co na początku.
Westchnął głośno. Wcześniej było ciekawiej.
Spojrzał na Light’a. Yagami
siedział pochylony nad kolejnym artykułem do gazety.
To może być ciekawsze.
Ryuk podleciał do biurka. Yagami
obrócił głowę w jego stronę.
- Co jest, Ryuku? – zapytał.
- Znudziła mi się walka bokserska.
Light lekko się zaśmiał.
- Ten rodzaj sportu nie był nigdy
szczególnie ciekawy.
Wrócił do pisania artykułu. Bóg
śmierci przeczytał pierwszą część tekstu, jednak to również szybko go znudziło.
Nie interesowała go polityka.
Zaczął jednak się zastanawiać,
dlaczego Katsumi wszystko pamięta. Wpisywał nazwiska, kiedy był właścicielem
notesu, więc powinien utracić wspomnienia. Obecnym posiadaczem Death Note’a
jest Light. Coś musiało go ominąć…
- Light, tak właściwie to czemu
Katsumi wszystko pamięta? – zapytał na głos.
Yagami po raz kolejny obrócił się
w stronę boga śmierci.
- Co masz na myśli?
Ryuk przekrzywił głowę zdziwiony.
- Katsumi wpisywał nazwiska do
notesu, kiedy był jego właścicielem. Potem się go wyrzekł. Dlaczego nie stracił
wspomnień?
Light głośno westchnął.
- Ryuku, pamiętasz, że kartka z
Death Note, a nawet jej fragment działa jak cały notatnik?
- Pamiętam, ale…
- To czemu się pytasz?
Bogu śmierci odebrało mowę. Czy on
zawsze był taki… pyskaty?
- Ale… - zaczął się jąkać. – Kiedy
Rem dotknęła Misę kartką…
- FRAGMENTEM kartki – poprawił go
Yagami, naciskając na pierwszy wyraz. – Był po prostu za mały, by mogła
odzyskać wspomnienia.
Ryuk skinął głową.
- W takim razie…
- …Katsumi nosi przy sobie jedną
kartkę z Death Note’a.
Przez chwilę panowała cisza. Light
wrócił do pisania artykułu. Ryuk jednak znów zadał pytanie.
- W takim razie, dlaczego nosiłeś
cały notatnik przywiązany gorsetem, kiedy twój ojciec posiadał oczy?
Yagami westchnął z irytacją.
- Dasz mi skończyć? – zapytał.
- Jak mi dopowiesz.
Light chwycił się lewą ręką za
czoło. Był zirytowany.
- Wtedy nie mogłem nic sprawdzić.
Wiedziałem, że cały notatnik pozwala zachować wspomnienia. Nie byłem pewny, czy
sama kartka zadziała. Nie mogłem nawet tego sprawdzić tak, by nie wzbudzić
podejrzeń, dlatego użyłem całego notatnika.
- Jeszcze jedno pytanie –
powiedział Ryuk. – Kiedy to sprawdzaliście?
- Spałeś – rzekł Yagami. – A teraz
pozwól, że dokończę artykuł. Mam zamiar zanieść go do redakcji, zanim Katsumi
wróci.
*****
L wpatrywał się w osobę, która
chwilę temu weszła do budynku. Mężczyzna miał czarne włosy i opaloną cerę. Był
ubrany w białą koszulę, ciemne spodnie z prostymi nogawkami oraz sportowe buty.
- Rozumiem, że jest pan agentem
FBI pod rządami N’a?
Skinął głową potwierdzająco.
- Widziałem już pana.
„Więc mnie zauważył?”, zapytał w
myślach brunet.
- Kiedy?
L zignorował pytanie. Wrócił do
swojego poprzedniego zajęcia.
- James Cast – przedstawił się
agent.
Ryuzaki skinął głową.
- Nie uważa pan, że to ryzykowne
kontaktować się z podejrzanym o bycie Kirą? – rzekł dopiero po chwili.
- Uważam to za ryzykowne.
L zaczął prześwietlać go wzrokiem.
- No więc, o czym chciał pan
porozmawiać?
*****
Sui i Aiko przyglądały się z
daleka dość wysokiemu brunetowi, który właśnie wychodził z terenu uczelni.
- To on? – zapytała Okano,
wskazując palcem na osobę naprzeciwko nich.
Aiko chwyciła ją za przedramię, po
czym opuściła jej rękę.
- Tak, to on.
Katsumi szybko się oddalał. Obie
dziewczyny ruszyły za nim, utrzymując pewną odległość.
- A nie możemy zrobić tak, jak z
Noriko Hamą?
Date pokręciła głową.
- Przestań na chwilę mówić.
Sui westchnęła, opuszczając głowę.
- Chciałam tylko zapytać.
Aiko zignorowała jej uwagę,
skupiając wzrok na studencie. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się z tłumu.
Nic w jego zachowaniu nie mogłoby zwrócić podejrzeń.
Przeszły parę ulic. Sui podniosła
głowę i, razem z Aiko, przyglądała się Izumiemu.
Student zatrzymał się na chwilę,
by sprawdzić coś w telefonie. Obie dziewczyny przystanęły. Z uwagą śledziły
każdy jego ruch. Katsumi po chwili jednak włożył telefon z powrotem do kieszeni
i ruszył dalej.
Kilka minut później do Izumiego
dołączyło dwoje mężczyzn. Byli w podobnym wieku, co on. Jeden z nich był niski.
Miał jasne włosy upięte w dość dziwaczną fryzurę przypominającą koński ogon.
Drugi z nich pojawił się trochę później. Miał on brązowe włosy sięgające trochę
poniżej uszu.
Ciekawe, kto to, pomyślała Aiko.
Trójka na chwilę przystanęła.
Brązowowłosy stanął bokiem do towarzyszy i zaczął im coś tłumaczyć.
Aiko zaniemówiła, widząc jego
twarz. On… on był…
Spoglądał teraz prosto na nie.
Aiko dopiero po kilku chwilach otrząsnęła się z szoku.
- Sui – powiedziała – idziemy.
Chwyciła koleżankę za przedramię i
obróciła się na pięcie. Poszła w przeciwną stronę.
Kiedy oddaliły się od tego
człowieka, wyjęła telefon z kieszeni i pośpiesznie wybrała numer. Tylko chwilę
czekała na odebranie telefonu.
- Słucham – w głośniku rozległ się
głos.
- Ryuzaki, to Katsumi Izumi.
*****
Aiko i Ryuzaki siedzieli w pokoju. Okano wyszła przed chwilą,
zostawiając ich samych.
- Widziałam cię w kawiarni, jak rozmawiałeś z brązowowłosym mężczyzną –
powiedziała Date, zakładając nogę na nogę. – Spotkałeś się z nim wcześniej w
redakcji gazety.
Ryuzaki skinął głową.
- Rozumiem.
- Śledziłam cię, a ty z takim spokojem to przyjmujesz?
Skinął głową po raz kolejny.
- Wiedziałeś o wszystkim?
Zaprzeczenie.
- Nie, dopiero teraz się dowiedziałem. Rozumiem cię. Chcesz się
dowiedzieć, kim jestem.
Tym razem to Aiko skinęła głową. Naprawdę chciała się dowiedzieć.
- Jesteś dość dziwny – wyznała. – Nie chodzi tu o wygląd, czy
zachowanie.
- Więc o co?
Date westchnęła.
- To nie tak prosto wytłumaczyć.
- Spróbuj.
Wzięła głęboki oddech. Jeszcze nikomu o tym nie mówiła. Wolała to
trzymać w tajemnicy. Ale teraz nie mogła się już wycofać.
Minęła chwila, dwie trzy. Ona wciąż milczała. Nie wiedziała, od czego
zacząć.
- Pozwól, że ci pomogę – powiedział Ryuzaki. – Jak mam na imię?
- Ryuzaki – odpowiedziała bez zastanowienia – Nazywasz się Ryuzaki.
Oczy mężczyzny spojrzały prosto na nią. Chyba pierwszy raz pojawił się
w nich ślad uczucia. Nikły, prawie niezauważalny, ale jednak. Był to zawód.
Rozczarowanie.
Chwilę później jednak pojawiło się coś innego. Pewność i determinacja.
- Zła odpowiedź.
- L – powiedziała. – L Lawilet.
Ryuzaki opuścił wzrok i podrapał się w kolano. Aiko poczuła się trochę
pewniej.
- Od kiedy pamiętam, widzę…
- …imiona oraz czas śmierci osób, na które spoglądasz – dokończył za
nią.
- Tak – powiedziała lekko zszokowana.
Przez chwilę panowała cisza.
- Do tej pory spotkałam niewiele osób, które były bliskie śmierci.
Zdarzyło mi się kiedyś patrzeć, jak ktoś umiera. Wtedy liczby nad jego głową
powoli malały, aż do zera. Tamtego czasu zrozumiałam, co one pokazują.
L skinął głową. Nie odezwał się ani słowem.
- Twój przypadek jest jednak dziwny – kontynuowała. – Kiedy pierwszy
raz cię spotkałam, wydałeś mi się przez to podejrzany. Jednak niezmiernie mnie
ciekawiło, dlaczego masz całkowicie nieszablonowe dane. Chyba tylko dlatego nie
wykopałam cię wtedy z pokoju.
- Co masz na myśli, mówiąc „nieszablonowe”? – zapytał.
Spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami. Po chwili jednak wrócił
jej normalny wygląd.
- Chodzi o twój czas – powiedziała. – Jest niezwykle dziwny.
- Jak?
Ryuzaki skupił na niej wzrok, jak wówczas, kiedy nazwała Matsudę
„Takao”. Ona jednak zdawała się nie zwracać na to uwagi.
- On zmienia się cały czas.
Ryuzaki nic nie odpowiedział. Przyglądał się Date z jeszcze większym
zainteresowanej. Aiko wyglądała, jakby
była w transie.
- Raz wskazuje śmierć za parę chwil, innym razem ma niewyobrażalną
wielkość – komentowała, patrząc prosto na twarz L’owi.
Ryuzaki na chwilę obrócił głowę w drugą stronę. Date drgnęła.
- Ale… - zaczęła się jąkać – ale jak… dowiedziałeś się, że mogę widzieć
czyjeś nazwisko?
- Widziałem, jak za pierwszym razem uważnie się mi przyglądałaś.
Później mnie śledziłaś. Wyraźnie zainteresowałaś się mną. Ostatnim elementem
był fakt, że nazwałaś Matsudę „Takao”. Wiedziałem, że zmienił swoje dane na
właśnie to imię.
*****
Yagami siedział na schodach,
opierając się o ścianę budynku. Jednym z niewielu świateł na ulicy była lampa
wisząca nad jego głową.
Sięgnął po długopis znajdujący
się w kieszeni spodni i włączy go.
- Tak właściwie kogo chcesz
wpisać, Light? – zapytał bóg śmierci stojący koło niego.
- Nie mów, że się nie domyślasz,
Ryuku – odrzekł, spoglądając na shinigamiego.
- Tylko tak właściwie, to czemu
akurat teraz?
- Teraz jest najodpowiedniejsza
pora.
Light zapisał nazwisko w notesie,
po czym wyrwał kartkę.
- Tylko nie rozumiem, dlaczego
teraz jest najodpowiedniejsza pora – rzekł Ryuk.
- Pamiętasz, kiedy dzisiaj na
ulicy stanąłem bokiem do Katsumi’ego?
Bóg śmierci skinął głową.
- Za nami szła pewna dziewczyna.
Widziałem ją również, kiedy byłem na spotkaniu w kawiarni. W obu miejscach
uważnie mi się przyglądała.
- Więc uważasz, że mogłaby
szpiegować dla L’a?
Light skinął głową.
- Tak właśnie myślę. Jeśli jest to
prawdą, to ostatni moment, by rozpocząć mój plan.
Bóg śmierci zamyślił się na
chwilę.
- To w końcu jak wpisałeś Tomiko
za pierwszym razem?
*****
- James, dlaczego nic nie mówisz?
– zapytał ciemnoskóry brunet, patrząc na kolegę siedzącego koło niego na
kanapie.
Agent FBI westchnął. Chwycił
szklankę stojącą tuż koło niego na stoliku i poruszył znajdującym się w środku
płynem.
- A co, jeśli N tak naprawdę jest
fałszywy?

