poniedziałek, 9 maja 2016

Page 10: Drugi

No cóż... coś dziwnego się ze mną dzieje. Nie przejmuję się proponowaną tróją na koniec roku. Zaczynam słuchać dziwnej muzyki. Dodaje rozdział w czasie krótszym niż miesiąc.
Naprawdę, nie przejmujcie się mną...

Light siedział przy biurku, trzymając w ręku długopis. Co chwila uderzał nim o blat, raz po raz go włączając i wyłączając. Katsumi skupił na nim wzrok.
- Co się dzieje? – zapytał, trzymając w ręce podręcznik do języka angielskiego.
Yagami obrócił głowę w jego stronę. Był lekko rozkojarzony.
- Sprawdzam, czy nie popełniłem żadnego błędu – odpowiedział dopiero po chwili. -  Muszę mieć pewność, że L zostanie zlikwidowany.
Katsumi skinął głową. Wrócił do czytania podręcznika. Yagami zastygł w miejscu, opierając prawą rękę o brzeg biurka.
- Tak właściwie, to mógłbyś dać sobie z nim spokój – rzekł po chwili Katsumi, nadal wpatrzony z książkę.
- Co masz na myśli? – zapytał Light, przyglądając mu się uważniej.
- Przecież żaden sąd nawet nie uwierzy, że istnieje coś takiego jak Death Note. Sam tak z resztą powiedziałeś. Mówiłeś również, że cię nie zabije, ponieważ nie miałby z tego satysfakcji. Japonia jest już bliska zaakceptowania działań Kiry, a reszta świata już to zrobiła. Wystarczyłoby tylko wyjechać za granicę.
Yagami zaśmiał się.
- Masz pełną rację – stwierdził. – Jednak rozchodzi się o coś więcej.
Izumi znów podniósł wzrok. Napotkał spojrzenie Light’a. Jego oczy ukazywały, że jest niezwykle pewny i stanowczy w tym, co mówi.
- Chodzi o nasz pojedynek. Wówczas każdy z nas praktycznie przegrał: on pokonany przeze mnie, ja pokonany przez Near’a, następcę L’a. Teraz każdy z nas chce jeszcze raz pokonać drugiego i udowodnić, że jest lepszy. Jeśli ja wykonam taki ruch, jaki właśnie opisałeś, nie będę w stanie przewidzieć jego akcji. Teraz, kiedy jesteśmy blisko zwycięstwa nad nim, nie możemy się wycofać.
Izumi skinął głową na znak, że zrozumiał. Mowa Light’a wywarła na nim duże wrażenie. Nie wiedział, co odpowiedzieć.
- Mógłbyś obudzić Ryuka? – zapytał Yagami. – Muszę z nim chwilę porozmawiać.
Katsumi spojrzał na dużą, czarną postać znajdującą się na drugim łóżku. Bóg śmierci leżał skulony, trzymając lewą rękę pod głową i mamrocząc cicho przez sen.

*****

- Noriko Hama wydaje się nie być podejrzana – stwierdziła Aiko Date, opierając plecy o wersalkę.
Ona, Ryuzaki i Okano siedzieli w pokoju na zapleczu sklepu zoologicznego. Na stoliku leżało do połowy opróżnione opakowanie ciasteczek w kształcie pand.
- Dokładnie – potwierdziła Sui, częstując się jednym. – Aiko powiedziała, że w szkole powstał projekt pomagający wybrać odpowiednią uczelnię i obecnie zbierane są opinie od studentów różnych uniwersytetów.
- Przyglądałyśmy się jej przez jakiś czas – kończyła Date – jednak nie widziałyśmy, by kontaktowała się z jakimkolwiek mężczyzną, jeśli nie liczyć jej nauczyciela.
Ryuzaki spojrzał na Aiko. Ta lekko pokręciła głową.
- Miałyśmy szczęście, że Yuri Chiba mieszka w tym samym akademiku – kończyła Okano. – Ona również nie wykonała żadnych podejrzanych ruchów. Udało nam się nawet szybko przeszukać jej pokój.
- Ja też wykreślam ją z kręgu podejrzanych.
Ryuzaki skinął głową. Jedno z ciastek zniknęło w jego ustach.
- To, że dzisiaj nie wykonały żadnych podejrzanych ruchów, o niczym nie świadczy, jednak nie mamy czasu na dalszą obserwację. Następni w kolejce są Tomiko Izumi i Katsumi Izumi. To rodzeństwo, więc nie powinno być większego problemu z ich równoczesną infiltracją.
Date skinęła głową na znak, że zrozumiała. Sui przez chwilę przyglądała się koleżance z zaciekawieniem.
- Spodobało ci się to – powiedziała głośno.
Aiko obróciła głowę w jej stronę.
- Ale co?
- To, że szpiegujemy tych ludzi. Podoba ci się takie zajęcie.
- No i co? – Date przerwała przyjaciółce. – Każdy ma prawo do własnych zainteresowań.

Kiedy Aiko i Sui wyszły, L włączył komputer. Chwilę później miał już połączenie z grupą dochodzeniową. Aizawa odebrał połączenie. Cała trójka siedziała w komisariacie. Tota bujał się na krześle, przeglądając kartki. Hideki robił to samo. Tylko Shuichi siedział przed klawiaturą.
- I co, Ryuzaki? – zapytał. –Jakie wieści?
Matsuda i Ide podnieśli wzrok znad skryptów. Dopiero teraz uświadomili sobie, że odbywa się połączenie.
- Hama i Chiba nie są głównymi podejrzanymi – powiedział na głos. Echo jego syntetycznego głosu rozległo się w głośnikach. - Proponuję jednak, by je poobserwować przez jakiś czas.
W tle Matsuda odetchnął.
- Czyli kogo teraz będą sprawdzały Okano-kun i Date-kun?
- Rodzeństwo Izumi.
- Rozumiem. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

*****

To, co zamierzał zrobić, było nieodpowiedzialne. Tak przynajmniej sprawa wyglądała z punktu widzenia normalnego człowieka.
Agent FBI stał przed sklepem zoologicznym. To tutaj tymczasowo znajdował się Kira.
Chciał się przekonać na własnej skórze, jakim on jest człowiekiem. Móc z nim porozmawiać przez chwilę. Takie rzeczy zawsze go ciągnęły, dlatego właśnie zdecydował się pracować w FBI.
Brunet, którego rysopis N podał na pierwszym spotkaniu, wkładał właśnie dziwne ziarna do klatki z papugą. Był obecnie jedyną osobą w sklepie.
Agent FBI wziął głęboki oddech, po czym głośno wypuścił powietrze z płuc. Podszedł do drzwi i nacisnął klamkę.
W jego nozdrza uderzył zapach zwierząt. Instynktownie zmarszczył nos. Woń na pewno nie należała do listy jego dziesięciu ulubionych.
Brunet obrócił głowę w jego stronę. Przez chwilę mu się przyglądał.
- Rozumiem, że przyszedł pan tu coś kupić. – Miał cichy, spokojny głos.
To jest jakieś szaleństwo, pomyślał, po czym zaprzeczył ruchem głowy.
- Przyszedłem z tobą porozmawiać.

*****

Ryuk lewitował w powietrzu koło odbiornika telewizyjnego. Oglądał kończącą się walkę. Spoceni bokserzy nie mieli już tyle siły, co na początku.
Westchnął głośno. Wcześniej było ciekawiej.
Spojrzał na Light’a. Yagami siedział pochylony nad kolejnym artykułem do gazety.
To może być ciekawsze.
Ryuk podleciał do biurka. Yagami obrócił głowę w jego stronę.
- Co jest, Ryuku? – zapytał.
- Znudziła mi się walka bokserska.
Light lekko się zaśmiał.
- Ten rodzaj sportu nie był nigdy szczególnie ciekawy.
Wrócił do pisania artykułu. Bóg śmierci przeczytał pierwszą część tekstu, jednak to również szybko go znudziło. Nie interesowała go polityka.
Zaczął jednak się zastanawiać, dlaczego Katsumi wszystko pamięta. Wpisywał nazwiska, kiedy był właścicielem notesu, więc powinien utracić wspomnienia. Obecnym posiadaczem Death Note’a jest Light. Coś musiało go ominąć…
- Light, tak właściwie to czemu Katsumi wszystko pamięta? – zapytał na głos.
Yagami po raz kolejny obrócił się w stronę boga śmierci.
- Co masz na myśli?
Ryuk przekrzywił głowę zdziwiony.
- Katsumi wpisywał nazwiska do notesu, kiedy był jego właścicielem. Potem się go wyrzekł. Dlaczego nie stracił wspomnień?
Light głośno westchnął.
- Ryuku, pamiętasz, że kartka z Death Note, a nawet jej fragment działa jak cały notatnik?
- Pamiętam, ale…
- To czemu się pytasz?
Bogu śmierci odebrało mowę. Czy on zawsze był taki… pyskaty?
- Ale… - zaczął się jąkać. – Kiedy Rem dotknęła Misę kartką…
- FRAGMENTEM kartki – poprawił go Yagami, naciskając na pierwszy wyraz. – Był po prostu za mały, by mogła odzyskać wspomnienia.
Ryuk skinął głową.
- W takim razie…
- …Katsumi nosi przy sobie jedną kartkę z Death Note’a.
Przez chwilę panowała cisza. Light wrócił do pisania artykułu. Ryuk jednak znów zadał pytanie.
- W takim razie, dlaczego nosiłeś cały notatnik przywiązany gorsetem, kiedy twój ojciec posiadał oczy?
Yagami westchnął z irytacją.
- Dasz mi skończyć? – zapytał.
- Jak mi dopowiesz.
Light chwycił się lewą ręką za czoło. Był zirytowany.
- Wtedy nie mogłem nic sprawdzić. Wiedziałem, że cały notatnik pozwala zachować wspomnienia. Nie byłem pewny, czy sama kartka zadziała. Nie mogłem nawet tego sprawdzić tak, by nie wzbudzić podejrzeń, dlatego użyłem całego notatnika.
- Jeszcze jedno pytanie – powiedział Ryuk. – Kiedy to sprawdzaliście?
- Spałeś – rzekł Yagami. – A teraz pozwól, że dokończę artykuł. Mam zamiar zanieść go do redakcji, zanim Katsumi wróci.

*****

L wpatrywał się w osobę, która chwilę temu weszła do budynku. Mężczyzna miał czarne włosy i opaloną cerę. Był ubrany w białą koszulę, ciemne spodnie z prostymi nogawkami oraz sportowe buty.
- Rozumiem, że jest pan agentem FBI pod rządami N’a?
Skinął głową potwierdzająco.
- Widziałem już pana.
„Więc mnie zauważył?”, zapytał w myślach brunet.
- Kiedy?
L zignorował pytanie. Wrócił do swojego poprzedniego zajęcia.
- James Cast – przedstawił się agent.
Ryuzaki skinął głową.
- Nie uważa pan, że to ryzykowne kontaktować się z podejrzanym o bycie Kirą? – rzekł dopiero po chwili.
- Uważam to za ryzykowne.
L zaczął prześwietlać go wzrokiem.
- No więc, o czym chciał pan porozmawiać?

*****

Sui i Aiko przyglądały się z daleka dość wysokiemu brunetowi, który właśnie wychodził z terenu uczelni.
- To on? – zapytała Okano, wskazując palcem na osobę naprzeciwko nich.
Aiko chwyciła ją za przedramię, po czym opuściła jej rękę.
- Tak, to on.
Katsumi szybko się oddalał. Obie dziewczyny ruszyły za nim, utrzymując pewną odległość.
- A nie możemy zrobić tak, jak z Noriko Hamą?
Date pokręciła głową.
- Przestań na chwilę mówić.
Sui westchnęła, opuszczając głowę.
- Chciałam tylko zapytać.
Aiko zignorowała jej uwagę, skupiając wzrok na studencie. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się z tłumu. Nic w jego zachowaniu nie mogłoby zwrócić podejrzeń.
Przeszły parę ulic. Sui podniosła głowę i, razem z Aiko, przyglądała się Izumiemu.
Student zatrzymał się na chwilę, by sprawdzić coś w telefonie. Obie dziewczyny przystanęły. Z uwagą śledziły każdy jego ruch. Katsumi po chwili jednak włożył telefon z powrotem do kieszeni i ruszył dalej.
Kilka minut później do Izumiego dołączyło dwoje mężczyzn. Byli w podobnym wieku, co on. Jeden z nich był niski. Miał jasne włosy upięte w dość dziwaczną fryzurę przypominającą koński ogon. Drugi z nich pojawił się trochę później. Miał on brązowe włosy sięgające trochę poniżej uszu.
Ciekawe, kto to, pomyślała Aiko.
Trójka na chwilę przystanęła. Brązowowłosy stanął bokiem do towarzyszy i zaczął im coś tłumaczyć.
Aiko zaniemówiła, widząc jego twarz. On… on był…
Spoglądał teraz prosto na nie. Aiko dopiero po kilku chwilach otrząsnęła się z szoku.
- Sui – powiedziała – idziemy.
Chwyciła koleżankę za przedramię i obróciła się na pięcie. Poszła w przeciwną stronę.
Kiedy oddaliły się od tego człowieka, wyjęła telefon z kieszeni i pośpiesznie wybrała numer. Tylko chwilę czekała na odebranie telefonu.
- Słucham – w głośniku rozległ się głos.
- Ryuzaki, to Katsumi Izumi.

*****

Aiko i Ryuzaki siedzieli w pokoju. Okano wyszła przed chwilą, zostawiając ich samych.
- Widziałam cię w kawiarni, jak rozmawiałeś z brązowowłosym mężczyzną – powiedziała Date, zakładając nogę na nogę. – Spotkałeś się z nim wcześniej w redakcji gazety.
Ryuzaki skinął głową.
- Rozumiem.
- Śledziłam cię, a ty z takim spokojem to przyjmujesz?
Skinął głową po raz kolejny.
- Wiedziałeś o wszystkim?
Zaprzeczenie.
- Nie, dopiero teraz się dowiedziałem. Rozumiem cię. Chcesz się dowiedzieć, kim jestem.
Tym razem to Aiko skinęła głową. Naprawdę chciała się dowiedzieć.
- Jesteś dość dziwny – wyznała. – Nie chodzi tu o wygląd, czy zachowanie.
- Więc o co?
Date westchnęła.
- To nie tak prosto wytłumaczyć.
- Spróbuj.
Wzięła głęboki oddech. Jeszcze nikomu o tym nie mówiła. Wolała to trzymać w tajemnicy. Ale teraz nie mogła się już wycofać.
Minęła chwila, dwie trzy. Ona wciąż milczała. Nie wiedziała, od czego zacząć.
- Pozwól, że ci pomogę – powiedział Ryuzaki. – Jak mam na imię?
- Ryuzaki – odpowiedziała bez zastanowienia – Nazywasz się Ryuzaki.
Oczy mężczyzny spojrzały prosto na nią. Chyba pierwszy raz pojawił się w nich ślad uczucia. Nikły, prawie niezauważalny, ale jednak. Był to zawód. Rozczarowanie.
Chwilę później jednak pojawiło się coś innego. Pewność i determinacja.
- Zła odpowiedź.
- L – powiedziała. – L Lawilet.
Ryuzaki opuścił wzrok i podrapał się w kolano. Aiko poczuła się trochę pewniej.
- Od kiedy pamiętam, widzę…
- …imiona oraz czas śmierci osób, na które spoglądasz – dokończył za nią.
- Tak – powiedziała lekko zszokowana.
Przez chwilę panowała cisza.
- Do tej pory spotkałam niewiele osób, które były bliskie śmierci. Zdarzyło mi się kiedyś patrzeć, jak ktoś umiera. Wtedy liczby nad jego głową powoli malały, aż do zera. Tamtego czasu zrozumiałam, co one pokazują.
L skinął głową. Nie odezwał się ani słowem.
- Twój przypadek jest jednak dziwny – kontynuowała. – Kiedy pierwszy raz cię spotkałam, wydałeś mi się przez to podejrzany. Jednak niezmiernie mnie ciekawiło, dlaczego masz całkowicie nieszablonowe dane. Chyba tylko dlatego nie wykopałam cię wtedy z pokoju.
- Co masz na myśli, mówiąc „nieszablonowe”? – zapytał.
Spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami. Po chwili jednak wrócił jej normalny wygląd.
- Chodzi o twój czas – powiedziała. – Jest niezwykle dziwny.
- Jak?
Ryuzaki skupił na niej wzrok, jak wówczas, kiedy nazwała Matsudę „Takao”. Ona jednak zdawała się nie zwracać na to uwagi.
- On zmienia się cały czas.
Ryuzaki nic nie odpowiedział. Przyglądał się Date z jeszcze większym zainteresowanej. Aiko wyglądała,  jakby była w transie.
- Raz wskazuje śmierć za parę chwil, innym razem ma niewyobrażalną wielkość – komentowała, patrząc prosto na twarz L’owi.
Ryuzaki na chwilę obrócił głowę w drugą stronę. Date drgnęła.
- Ale… - zaczęła się jąkać – ale jak… dowiedziałeś się, że mogę widzieć czyjeś nazwisko?
- Widziałem, jak za pierwszym razem uważnie się mi przyglądałaś. Później mnie śledziłaś. Wyraźnie zainteresowałaś się mną. Ostatnim elementem był fakt, że nazwałaś Matsudę „Takao”. Wiedziałem, że zmienił swoje dane na właśnie to imię.

*****

Yagami siedział na schodach, opierając się o ścianę budynku. Jednym z niewielu świateł na ulicy była lampa wisząca nad jego głową.
Sięgnął po długopis znajdujący się  w kieszeni spodni i włączy go.
- Tak właściwie kogo chcesz wpisać, Light? – zapytał bóg śmierci stojący koło niego.
- Nie mów, że się nie domyślasz, Ryuku – odrzekł, spoglądając na shinigamiego.
- Tylko tak właściwie, to czemu akurat teraz?
- Teraz jest najodpowiedniejsza pora.
Light zapisał nazwisko w notesie, po czym wyrwał kartkę.
- Tylko nie rozumiem, dlaczego teraz jest najodpowiedniejsza pora – rzekł Ryuk.
- Pamiętasz, kiedy dzisiaj na ulicy stanąłem bokiem do Katsumi’ego?
Bóg śmierci skinął głową.
- Za nami szła pewna dziewczyna. Widziałem ją również, kiedy byłem na spotkaniu w kawiarni. W obu miejscach uważnie mi się przyglądała.
- Więc uważasz, że mogłaby szpiegować dla L’a?
Light skinął głową.
- Tak właśnie myślę. Jeśli jest to prawdą, to ostatni moment, by rozpocząć mój plan.
Bóg śmierci zamyślił się na chwilę.
- To w końcu jak wpisałeś Tomiko za pierwszym razem?

*****

- James, dlaczego nic nie mówisz? – zapytał ciemnoskóry brunet, patrząc na kolegę siedzącego koło niego na kanapie.
Agent FBI westchnął. Chwycił szklankę stojącą tuż koło niego na stoliku i poruszył znajdującym się w środku płynem.

- A co, jeśli N tak naprawdę jest fałszywy?

poniedziałek, 2 maja 2016

Page 9 - Rozdanie

No cóż... Dość długo mnie nie było. Zwalam wszystko na psujący się komputer. Poza tym postanowiłam zmienić wszystkie "Raito" na "Light". Miejmy nadzieję, że uda mi się zrobić to dość sprawnie. I dzięki Natalii Sajdak za ostateczne zmotywowanie mnie do tego.
Przy okazji pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają. Wrzucając to, myślałam, że nikt tu nawet nie zajrzy.




L siedział w fotelu w swojej zwyczajnej pozie. Mebel, jak również i stolik, przestawiono tak, by wszyscy mogli dobrze widzieć Ryuzakiego. Na wprost L’a, centralnie po środku kanapy, siedział Aizawa. Miał poważną minę, jednak oczy cały czas uważnie przyglądały się osobie znajdującej się naprzeciwko. Po jego prawej stronie, najbliżej wyjścia znajdował się Matsuda. Zazwyczaj gadatliwy, tym razem siedział cicho. Z lewej strony Shuichiego Ide spoglądał na zegarek.
Na stoliku leżały kartki z danymi. Tworzyły one dwa stosy – w jednym z nich znajdowały się dane na temat przestępców zabitych przez Kirę, w drugim – główni, żyjący poszkodowani.
- Czy jest jeszcze coś, co chcielibyście wiedzieć? – zapytał Ryuzaki, patrząc na twarze wszystkich.
Już przez jakiś czas odpowiadał na pytania zadawane przez grupę policjantów. Jedne były dziwne, inne niepotrzebne, a jeszcze inne po prostu głupie (szczególnie te zadawane przez Matsudę).
Każdy z nich przecząco pokręcił głową.
- W takim razie przejdźmy do bieżących spraw. Jak już wspomniałem, obecnym Kirą jest Light Yagami. Tak samo jak ja, wrócił z zaświatów. Prawdopodobieństwo tego, co się zdarzyło, wynosiło zaledwie tysięczne części procenta, jeśli nie zero.
Aizawa chrząknął, przykładając pięść do ust. Obrączka na jego palcu, narażona na upływ czasu,  już zmatowiała.
- A skąd masz pewność, że to on?
- Mówiłem już, że spotkałem się z nim osobiście. Teraz jednak powinniśmy się zająć tym – powiedział Ryuzaki, przysuwając w stronę policjantów pierwszą kartkę z drugiego stosu. Wszyscy, łącznie z Ide, wychylili się do przodu.
- Co to jest? – zapytał Matsuda, sięgając po arkusz.
- Lista poszkodowanych osób, które ucierpiały w wyniku przestępstw dokonanych przez pierwsze ofiary Kiry – wyjaśnił L. – Istnieje prawdopodobieństwo, że osoba, która wpisywała nazwiska pierwszego dnia jest z nimi powiązana.
- Jak wysokie? – dopytywał Aizawa.
- Biorąc pod uwagę zaistniałe fakty oraz moje wnioski, może… - Ryuzaki zrobił małą pauzę, przez chwilę się zastanawiając. -  szesnaście procent?  - powiedział w końcu. - Ostatecznie nie tak łatwo znów trafić na osobę poszkodowaną w jej odczuciu tak mocno, że od razu zacznie zabijać przestępców, więc może czternaście…
Aizawa przyglądał się kartce, którą dostał przed chwilą od Toty. Trzymał ją kilkanaście centymetrów od oczu i czytał linijka po linijce.
- Rozumiem… To i tak dużo, jeśli wziąć pod uwagę fakt, jak niskie było prawdopodobieństwo tego, że Light jest Kirą.
Ryuzaki kiwnął głową.

*****

- Nie rozumem, jak mogłaś zjeść tego podwójną porcję… - powiedziała Aiko do Sui, szczelniej okrywając się niebieską bluzą.
Obie dziewczyny szły brukowanym chodnikiem w stronę sklepu Ookamiego. Okano prowadziła. Niebo było zachmurzone, jakby zbierało się na deszcz. W dodatku wiał wiatr.
- No co ty, Aiko – zwróciła się do niej przyjaciółka, obracając się na pięcie w jej stronę. – Ja mogłabym jeść to codziennie.
Date przewróciła oczami, zgarniając włosy na jeden bok. Zabieg ten jednak dał niewiele, gdyż silne ruchy powierza pchnęły je na poprzednie miejsce.
- Sui, przestań iść tyłem, bo w końcu w coś uderzysz.
Okano wzruszyła ramionami. Po kilku krokach jednak obróciła się.
Jak dziecko, pomyślała Date, patrząc na przyjaciółkę, po czym lekko się uśmiechnęła. Sui zawsze taka była – zbyt swobodna i optymistyczna.
Po kilku minutach znalazły się na miejscu. Sui pchnęła lekko drzwi i weszła do środka.
- Ookami-san! – krzyknęła w progu. – Jest Ryuzaki?!
Aiko weszła za koleżanką. Od razu zauważyła siwego staruszka sypiącego coś do klatki chomików i nucącego pod nosem bliżej nieokreślony utwór. Na dźwięk głosu jej przyjaciółki lekko drgnął, po czym spojrzał w stronę wejścia.
- A czy on kiedykolwiek wychodzi? – zapytał.
- W sumie… - zamyśliła się Sui, zatrzymując się na środku sklepu.
Date ominęła ją  szybki krokiem, lekko zawadzając prawym ramieniem o półki. Okrążyła ladę.
- Chodzi o to, że Ryuzaki prawdopodobnie znowu „pożyczył” od nas komputer – wyjaśniła, obracając się w stronę przyjaciółki i lekko opierając o ścianę koło wejścia do dalszej części budynku.
Okano myślami była już daleko od miejsca, w którym się znajdowała. Dźwięk głosu koleżanki wyrwał ją z lekkiego transu.
- Widzi pan, panie Ookami – powiedziała. – Wychodzi, by wziąć od nas komputer.
- …a nam jest na obecną chwilę potrzebny – dokończyła Aiko. – I po to tu przyszłyśmy. Prawda, Okano-kun?
Sui skinęła głową. Jej rude włosy lekko zafalowały.
- Więc dlaczego jeszcze nie wychodzimy z nim i nie wracamy do naszego pokoju?
Date obróciła się, po czym ruszyła wzdłuż niewielkiego korytarza.
- Idziesz? – zapytała, odwracając głowę w stronę przyjaciółki.
Sui przez chwilę nie ruszała się z miejsca, patrząc zieloną papugę. Po kilku sekundach jednak poszła w ślady koleżanki.
Obie stanęły przed białymi drzwiami. Okano lekko zapukała, po czym, nie czekając na zaproszenie, weszła do pokoju.
W pomieszczeniu, oprócz Ryuzaki’ego, znajdowały się trzy osoby. Najbliżej drzwi siedział mężczyzna około czterdziestki. Miał łagodne rysy twarzy. Lekko się uśmiechał. Pozostała dwójka była od niego widocznie starsza. Włosy na ich głowach już powoli siwiały.
Wszyscy czworo patrzyli się na Sui i Aiko. Twarz najmłodszego nieznajomego wyrażała zaskoczenie. Osoba która siedziała w środku uniosła brwi do góry. Przyglądała się raczej z zaciekawieniem. Twarze pozostałej dwójki nie wyrażały żadnych emocji. Były kamienne niczym przy rozgrywce pokera.
- Co… - zawahała się Okano. Do tej pory miała Ryuzaki’ego za samotnika.
- Kto to jest? – zapytał mężczyzna znajdujący się najbliżej drzwi, wskazując na dziewczyny.
- To Sui Okano, pomocnica pana Ookami’ego, właściciela sklepu i tego lokalu, którego już spotkaliście – wyjaśnił Ryuzaki. -  Obok niej stoi Aiko Date, jej przyjaciółka.
Aiko lekko się uśmiechnęła. Sui jednak postanowiła posunąć się o krok dalej.
- Sui Okano – przedstawiła się, po czym podała rękę osobie najbliżej.
- Tota Matsuda – odwzajemnił uścisk, uśmiechając się szeroko. – Za mną siedzi Shuichi Aizawa, który jest naszym szefem oraz Hideki Ide.
Aizawa chwycił się za czoło.
- Matsuda, co ci mówiłem o ostrożności? – powiedział zrezygnowanym głosem.
Tota momentalnie się skrzywił.
- Przepraszam, szefie – wyjąkał.­
- Chodzi nam tylko o to, by odzyskać laptopa – powiedziała Aiko, zanim rozmowa rozwinęła się dalej.
Ryuzaki skinął głową.
- Matsuda, mógłbyś go podać? Leży w najniższej szafce w komodzie.
Tota mruknął coś w stylu ”Znowu się zaczyna…”, jednak wykonał prośbę Ryuzaki’ego. Położył laptopa na stole. Date wyciągnęła po niego rękę, by go zabrać, jednak Ryuzaki ją ubiegł. Przesunął go bliżej siebie, po czym otworzył klapkę. Przez sekundę szukał wzrokiem przycisku włączania.
Kilka chwil później rozległ się dźwięk charakterystyczny dla uruchamiania systemu Windows.
Aizawa chrząknął, patrząc na Ryuzaki’ego. Brunet spojrzał na niego znad komputera.
- Nie mamy zbyt wiele czasu – powiedział Shuichi. – Musimy się dzisiaj jeszcze stawić na komendzie głównej.
Ryuzaki milczał. Ponownie spojrzał w monitor komputera.
- Jeśli panowie chcą, możemy kontynuować naszą rozmowę.
Aizawa zawahał się.
- A one? – Hideki wskazał palcem na dziewczyny stojące w progu.
- Mam do nich zaufanie.
Przez chwilę wszyscy milczeli. Aizawa rozmyślał, czy powinni kontynuować rozmowę. Zaczął rozważać wszystkie za i przeciw. Ale… Ryuzaki nie zaprotestował…
Sui próbowała wyłapać z sensu zdań, o czym była rozmowa, którą przerwały wejściem. Hideki spoglądał w przestrzeń przed nim lekko nieobecnym wzrokiem. Matsuda i Date po prostu patrzyli się na Ryuzaki’ego, który nie odrywał wzroku od komputera. Pisząc na klawiaturze, podnosił wysoko dłonie.
Ostatecznie pierwsza odezwała się Sui.
- Możemy usiąść?
Tota spojrzał w jej stronę. Miał minę taką, jakby coś sobie przypomniał. Szybko wstał z miejsca.
- Proszę – powiedział, rumieniąc się lekko, za co miał ochotę zrobić sobie krzywdę. Najlepiej taką, by oduczyła jego policzki zmiany koloru, kiedy nie jest to potrzebne.
- W sumie racja – powiedział Ide, idąc w ślady Matsudy. Sam był zszokowany swoim zachowaniem.
- Myślałam, że po prostu usiądę przy ścianie – rzekła Aiko nieco ponuro, po czym przeszła w wymienione przez siebie miejsce. Obróciła się na pięcie i usidła po turecku, opierając plecy o przeciwległą od kanapy ścianę. Widok na ekran laptopa był zasłonięty przez zgarbione ciało Ryuzaki’ego.
Sui jednak skorzystała z propozycji Matsudy, po czym zajęła jego miejsce. Tota stał teraz koło niej, opierając się o ścianę, podobnie jak Date.
Aizawa zrozumiał, że teraz nie wyprosi nowo przybyłych z pokoju.
- No więc… - zaczął, wyraźnie się wahając. – Ilu potencjalnych podejrzanych udało ci się wytypować?
Ryuzaki podniósł wzrok znad laptopa i spojrzał na Shuichi’ego.
- Sześcioro, jednak ta liczba może się zwiększyć, jeśli żadna z tych osób nie okaże się tą, o którą chodzi. Ostatecznie przecież nie musi być to któraś z nich. Niemniej jednak należy ich sprawdzić.
Czyli Ryuzaki jest detektywem, pomyślała Sui. Ciekawe, czego jeszcze się dowie.
- No to czemu nie zaczniemy od razu? – zapytał Matsuda.
- Najpierw musimy ustalić, w jaki sposób to zrobimy. Należy pamiętać, że Light wie, jak wyglądamy. Zapewne zauważy, gdy któreś z nas zacznie śledzić jego wspólnika. A wtedy stracilibyśmy jedyną szansę na to, by go złapać.
- Czyli potrzebny jest ktoś z zewnątrz – stwierdził Aizawa. – Musimy pomyśleć…
- To musi być ktoś, komu ufamy – przerwał mu Ryuzaki. – Potrzebujemy kogoś, kto na pewno nie stanie po stronie naszego przeciwnika. W dodatku musimy mieć pewność, że nigdy wcześniej go nie spotkał.
Ekipa śledcza zaczęła się zastanawiać, kto pasuje na takie miejsce. Ludzie z policji odpadają – Light na pewno by ich rozpoznał. Agencjom detektywistycznym nie można ufać. Więc to musi być ktoś, kogo zna się na tyle, by stwierdzić, po czyjej jest stronie, a jednocześnie darzy się tą osobę dużym zaufaniem. Do głowy przychodziła im tylko ich własna rodzina, ale żaden z nich nie zamierzał powiedzieć tego głośno. Aizawa nie wyobrażał sobie, że osoba spokrewniona z nim miałaby śledzić Kirę. Hideki i Matsuda nie mieliby nawet kogo prosić o tą przysługę. Więc kto…
Ryuzaki wyłączył laptopa i zamknął klapkę.
- Możecie już go zabrać - powiedział.
Aiko wstała i podeszła do stolika. Wszystkie oczy skierowały się na nią.
Ryuzaki powiedział, że ma do niej i do jej przyjaciółki zaufanie, pomyślał Matsuda.
- A może Date-kun i Okano-kun by to zrobiły?
Tym razem wszyscy zwrócili się w stronę Matsudy.
- Dlaczego pan tak myśli, panie Takao? – zapytała Aiko.
- Matsuda. – Poprawił ją. – Tota Matsuda.
Tym razem to policzki Date się lekko zaróżowiły.
- Przepraszam, pomyliłam się.
Ryuzaki skupił na niej wzrok. Tymczasem w reszcie grupy wybuchła dyskusja, czy można im zaufać, czy nie są za młode i czy w ogóle powinno się je wtajemniczyć we wszystko. Wyglądało to tak: Hideki i Aizawa próbowali przekonać Totę i  Sui o słabych punktach tego pomysłu, tymczasem tamta dwójka wytaczała coraz to nowe argumenty.
Okano naprawdę chciała w tym uczestniczyć. Wyglądało na to, że jeśli wszyscy się zgodzą, będzie mogła dowiedzieć się czegoś więcej o Ryuzakim. Fakt, że nic o nim nie wie, denerwował ją tak bardzo, iż każdy opcja zdobycia o nim informacji wydawała się dobra.
- To niech Ryuzaki zdecyduje – odezwała się Sui.
Wszyscy automatycznie spojrzeli na detektywa. Ten nadal przyglądał się Aiko z uwagą.
- Moim zdaniem Sui Okano i Aiko Date mogłyby z nami współpracować.
- Co?!! – Wykrzyknęli automatycznie Aizawa i Ide.
- Mam pewność, że Light ich nie zna, a ja im ufam. W tej chwili wydaje się to najlepszym rozwiązaniem.
- Ale… - zaczął protestować Shuichi.
- Przepraszam, ale czy panowie przypadkiem nie spieszyli się na Komendę Główną? Jest już po szesnastej.
Aizawa ewidentnie chciał coś powiedzieć, jednak poruszył tylko ustami i wyszedł. Ide i Matsuda ruszyli za nim.

*****

Dość wysoki szatyn w płaszczu stał w pewnym oddaleniu od sklepu. Nie przeszkadzała mu zła pogoda. Uporczywie wpatrywał się w wystawę sklepu zoologicznego.
Czynność, którą wykonywał, powoli go nużyła. Miał za zadanie obserwować trójkę policjantów. Obecnie znajdowali się w tym budynku, do którego nie mógł wejść. Musiał się trzymać możliwie daleko od obserwowanych.
Chuchnął sobie w ręce ciepłym powietrzem, po czym zaczął je pocierać o siebie. W ten sposób stawały się cieplejsze.
Wiatr miotał na prawo i lewo liście, papierowe śmienie, a nawet foliowe torebki. Skąd się to wszystko wzięło, pomyślał. W tym kraju raczej nikt nie rzuca śmieci byle gdzie.
Czekanie opłaciło się. Z budynku wyszli trzej policjanci, których śledził. Przeszli kawałek i weszli do małej knajpki parę budynków dalej.
Nigdzie jednak nie było śladu dziewczyn, które pojawiły się na tej ulicy może godzinę temu. Jednak niepotrzebnie się martwił. Nawet jego policjanci nie zdążyli dobrze zjeść, kiedy z budynku wyszła ruda nastolatka z laptopem pod pachą.
Wyjął komórkę z dolnej kieszeni płaszcza i zadzwonił pod jedyny numer w kontaktach.
- Tutaj N, słucham. – W słuchawce zabrzmiał komputerowy głos.
- Osoby opuściły budynek. Jest to sklep zoologiczny.
- Dobrze się pan spisał. Czy mógłby pan jeszcze upewnić się, czy faktycznie znajduje się w nim podejrzany?
Skinął głową. Przypomniał sobie jednak, że to rozmowa przez telefon.
- Tak.
- W razie czego niech pan pod adres lokalu.
- Wyślę SMS’em.

- Dziękuję panu. I jeszcze jedno, proszę nie wchodzić do tego budynku, tylko obserwować z zewnątrz. Nie możemy dopuścić, by podejrzany pana zobaczył.