Tada!
Page 5 -
GAZETA
-
Teraz naszym priorytetem powinno być zdobycie nazwiska L’a.
Katsumi
kiwnął głową. On również uznał to za prawidłowe działanie.
Był
niedzielny poranek. Słonce zaglądało przez szybę do pokoju, tworząc cienie
rzeczy znajdujących się na parapecie.
-
Tylko jak chcesz to zrobić? – zapytał się Ryuk – Ostatnim razem miałeś Rem, a
teraz…
-
Teraz mam technikę i legitymacje dziennikarza. – uciął Raito – Już ci mówiłem,
że z tym papierkiem mogę wejść prawie wszędzie.
-
To co planujesz zrobić najpierw? – zagadnął Katsumi.
-
Muszę się zastanowić. Żadne z nas nie pamięta nazwiska L’a…
-
Ja pamiętam.
-
A powiesz je, Ryuku?
-
Przecież znasz reguły, Raito. Nie stoję po niczyjej stronie. Jestem tylko
obserwatorem.
-
Wracając do tematu, nikt z nas nie pamięta LUB NIE POWIE nazwiska L’a, - Raito
spojrzał się na Ryuka, który właśnie po raz kolejny zamierzał się wtrącić – ale
ktoś musi je znać. Jacyś ludzie z jego przeszłości.
-
Tylko jak zamierzasz znaleźć takie osoby?
-
Tak samo, jak znalazłem resztę nazwisk. Wystarczy poszukać informacji o
chłopcu, który przejawiał ogromny talent dedukcyjny, matematyczny i
obserwacyjny, a potem informacje o nim zniknęły.
-
He he. Nie wziąłeś pod uwagę jednego, Raito.
-
Czego takiego?
-
A jeśli L został detektywem, zanim internet się dobrze rozwinął?
Raito
westchnął.
-
Jak ty mało znasz ludzi, Ryuku. I pomyśleć, że przebywałeś na ziemi ponad
siedem lat.
-
?
-
Ludzie lubią się chwalić tym, co robią. Blogi, filmiki na YouTubie służą
właśnie temu. Wszyscy chcą przyciągnąć uwagę do siebie. Fotografują, malują,
piszą. Czasami jednak zdarzy się osoba, która będzie opisywać swoją przeszłość.
Nie jest ich wielu, ale wystarczy, by napisać o L’u parę zdań. Często to są
wspominki ze szkoły, wczesnej młodości. Ludzie od zawsze kochali opowiadać. Nie
wykluczone, że gdzieś wśród tego znajduje się L. Rozumiecie? „A w mojej klasie
był chłopiec, który miał czarne włosy. Jego tęczówki nigdy nie były widoczne.
Był najlepszy ze wszystkich przedmiotów. Bla, bla, bla.” Wystarczy znaleźć
takie osoby. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę Wielką Brytanię i USA.
Jeśli dobrze pamiętam, jego nazwisko było angielskie.
-
To ja idę sprawdzić na necie.
Izumi
podszedł do biurka i włączył laptopa.
-
To jak on wyglądał?
-
Czarne włosy, oczy bez tęczówek. Ale wygląd mógł się zmienić. Bierz pod uwagę
również osoby z innym kolorem włosów i niebieskimi tęczówkami.
-
Zrozumiałem.
Katsumi
kliknął w wyszukiwarkę i zaczął pisać hasła. W tym czasie Raito wyjął teczkę.
Wziął do ręki czystą kartkę.
-
Co będziesz robić? – zapytał się Ryuk.
-
A co mogę robić? Będę pisał artykuł do gazety.
*****
Sui
weszła na cmentarz z bukietem czerwonych goździków. Jej mama często mówiła, że
bardzo lubi ten kolor. Okano-sama byłaby zadowolona, gdyby je zobaczyła.
Przeszła
przez kolejną alejkę.
A
może jej mama mówiła tak tylko dlatego, by nie martwiła się o swój kolor
włosów? Nie, ona by nie kłamała. A może jednak?
Miała
już za sobą połowę drogi.
Przypomniało
jej się, że kiedy ostatnim razem przyszła do rodziców, poprosiła o kogoś, kto
by ją zrozumiał. Chwilę później pojawił się Ryuzaki.
Ogrodzenie.
Sui automatycznie skręciła w prawo.
Czy
to był tylko przypadek? A może przeznaczenie?
Nagle
zobaczyła, że ktoś stał na grobie koło jej rodziców. Przyspieszyła kroku.
Czyżby ktoś po tylu latach się tu pojawił?
Po chwili poznała zgarbioną sylwetkę i czarne
włosy. Przecież to był…
-
Ryuzaki! – krzyknęła dziewczyna.
Chłopak
stał tylko kilka grobów dalej.
Usłyszawszy głos, odwrócił się. W ręku trzymał mały pędzel.
Sui
podbiegła do niego.
-
Co ty tu robisz? – spojrzała na czarną puszkę farby stojącą na grobie – Ty na
serio to odnawiasz?
-
Mhm… - mruknął Ryuzaki i wrócił do pracy.
Dziewczyna
powoli przyjrzała się grobowi. Wszystkie ubytki w płycie były niewidoczne.
Litery znów lśniły czernią. Sui mogła bez problemu odczytać napis.
Quillish Wammy
Żył lat 71
Zm. 5 XI 2015
Druga strona tablicy nie była
jeszcze dokończona.
- A tak właściwie, dlaczego
odnawiasz ten grób?
Ryuzaki zatrzymał się na
przedostatniej literze nazwiska. Przez chwilę panowała cisza.
- Mam wiele powodów.
Kolejne tajemnice.
- Znałeś ich?
- Tak.
- Był o dla ciebie ktoś bliski?
Ryuzaki odłożył pędzel. Właśnie
skończył poprawiać napis.
- Tak.
Schował przybory do reklamówki i
schował je za grobem. Podszedł do Sui.
Okano odczytała napis.
Luke Longbottom
Żył lat 25
Zm. 5 XI 2015
- Kto to był dla ciebie? – Sui
wyrwało się pytanie.
Ryuzaki westchnął.
- To ludzie, którzy pomogli mi, gdy
zostałem sam.
Sui spojrzała na niego pytająco.
- Kiedy byłem dzieckiem, w dom moich
rodziców uderzył piorun. Tylko mi udało się przeżyć. Zostałem sam. Wedy właśnie
poznałem Wammy’ego. Był dla mnie jak dziadek.
- A ten obok?
Ryuzaki zawahał się.
- Nikt ważny.
Sui przyjrzała się mu. Ryuzaki z
jakiegoś powodu nie chciał o nim mówić.
- Dlaczego zginęli?
- Ponieważ zdarzył się wypadek. – ton
głosu Ryuzakiego wskazywał, że o tym nie chciał mówić. Więc dlaczego jej
odpowiedział?
- Ty też tam byłeś?
Ryuzaki skinął głową. Jego spokój
był teraz inny. Udawany.
- Nie możesz się obwiniać o ich
śmierć.
- Kto mówi, że…
- To się czuje. Może po prostu
musiało tak być.
- Wątpię…
- Ja też nie wierzyłam w
przeznaczenie. Ale to, co się teraz dzieje, karze mi uwierzyć.
Przez chwilę panowało milczenie.
- Przeznaczenie nie istnieje.
Wszystko zależy od ludzi.
- Może i masz rację, ale jesteś
potrzebny teraz. Musi istnieć jakiś powód, dlaczego żyjesz. Choćby najbłahszy.
*****
-
No i jak wyniki? – Raito odłożył kartkę i podszedł do laptopa, na którym
pracował Katsumi.
-
Okazuje się, że do opisu pasuje już około pięćdziesiąt osób, w tym siedem z
nich ma imię i nazwisko na L. To tak, jakby ludzie uwzięli się na nas.
-
To pokaż to, co już znalazłeś. Może coś skojarzę.
Izumi
otworzył Word’a i pokazał listę nazwisk.
Lee Langdon – czarne włosy, niebieskie oczy. Słaby
z fizyki
Luke Longbottom – ciemnobrązowe włosy, niebieskie
oczy. Duży talent matematyczny.
Logan Lovegood – blond włosy, niebieskie oczy. Średnia
powyżej 5,8.
Levis Lestrade – ciemnobrązowe włosy, niebieskie oczy.
Najlepszy w kraju z matematyki, fizyki i chemii.
Leonardo Lupin – kasztanowe włosy, niebieskie oczy.
Najlepszy z egzaminów gimnazjalnych w
1996r
-
I jest tego dużo więcej. – powiedział Izumi.
- Przypuszczałem,
że przez kolor oczu będzie sporo wyników, ale nie spodziewałem się, że aż tyle.
Raito
odsunął się od biurka i podszedł do okna.
-
W ten sposób niczego się nie dowiemy.
-
Ale przecież można się tego inaczej dowiedzieć. Musi istnieć jakiś inny sposób.
Raito
zacisnął pięści.
-
Wiem o tym.
Yagami
zaczął chodzić w kółko po pokoju. W jaki sposób poznać nazwisko L’a?
Sztuczka,
którą zastosował do Wammy’s House tutaj nie zadziała. Nawet jeśli jego nazwisko
jest na tej liście, jak ma je wyłowić z pośród reszty. Ma tylko cztery
podejścia. To za mało, by strzelać.
Może
istnieją jakieś dokumenty z jego nazwiskiem? L nie jest głupi. Na pewno
wszystkie dawno zniszczone. Tak samo dzienniki szkolne. Co jeszcze? Połowa
życia to za drogo, nawet jeśli miałby dostać oczy shinigami.
-
Cena za oczy się nie zmieniła, Ryuku?
-
Raito, to wszystko obowiązuje od tysięcy lat. Z jakiego powodu miałaby się
zmienić?
Raito
zerknął na artykuł, który przed chwilą skończył. Nie myślał, że będzie go dawać
do publikacji.
*****
Matsuda
siedział sam w pokoju. Za „bazę główną” wybrano jeden z pokoi w jego domu. Nikt
nie chciał siedzieć nad tą sprawą w komisariacie.
Godzinę
temu próbował skontaktować się z członkami SPK: Stevem, Halle i Gewannim,
jednak nic to nie przyniosło. Nie udawało się to ani prywatnie, ani przez FBI.
Tak, jakby przepadli.
Drzwi
do pokoju otworzyły się.
-
Naprawdę musimy zajmować się tym w niedzielę? – mruknął Ide, wchodząc.
Tuż
za nim wkroczył Aizawa.
-
Myślałem, że jesteś bardziej poważny, Hideki. Zajmujemy się jedną z
najtrudniejszych spraw na świecie.
Aizawa
postawił laptopa na stole. Po chwili rozległy się dźwięki włączanej maszyny.
-
Jak próby skontaktowania się z SPK, Matsuda?
-
Może poczekamy na R’a?
-
Słusznie.
Minęło
kilka minut. Na ekranie laptopa pojawiła się litera R wypisana czcionką Old
English MT.
-
Witam. Czy są nowe informacje?
-
Nasze próby skontaktowania się z członami byłej organizacji SPK spełzły na
niczym. – zaczął Matsuda – Nie odpowiadają ani prywatnie, ani służbowo.
Przez
chwilę po drugiej stronie panowała cisza.
-
Uważam, że należy ich uznać za martwych.
-
Skąd ta pewność?
-
Istnieje dokładnie sześćdziesiąt osiem procent szans, że nie żyją. Kira jest
sprytny. Zabił N’a i dzieci z Wammy’s House. SPK nie składało się z idiotów. To
byli specjalnie wyszkoleni ludzie, którzy wiedzieli o notatniku i mogli
zagrażać Kirze.
-
To w takim razie dlaczego my żyjemy?
Przez
chwilę panowała cisza.
-
Bo jesteście ważnym pionkiem w jego grze.
Wszyscy
popatrzyli po sobie. Niby ze ONI byli ważni dla Kiry?
Nagle
do głowy każdego z nich przyszła myśl. Do ich świadomości zapukała
podejrzliwość.
-
W takim razie to ty mógłbyś być Kirą. – powiedział w końcu Aizawa.
-
Zapewniam was, że nim nie jestem.
-
Możesz to udowodnić?
-
Gdybym nim był, to czy nie próbowałbym unikać tematów, które spowodowałyby u
was podejrzliwość? Powiedziałbym, że popełniłem błąd, a nie wyrażał swoje
zdanie. Poza tym nie można jednoznacznie stwierdzić, czy ktoś na pewno nie jest
Kirą.
-
Coś w tym jest. – odezwał się Matsuda.
Nikt
nie odpowiedział.
-
Rozumiem was. – przerwał ciszę R – Ciężko jest zaufać czarnej literze i
syntetycznemu głosowi, jednak jestem zmuszony zachować te środki ostrożności.
Ma do was jeszcze jedną prośbę. Może wydać się wam dość dziwna, ale jest
potrzebna.
Cala
trójka spojrzała się na monitor.
-
Jeśli ktokolwiek zapyta was o nazwisko L’a, odpowiedzcie, że go nie pamiętacie.
Nikt
nie krył zdziwienia.
-
Dlaczego? Przecież L nie żyje.
-
Wiem o tym, jednak to bardzo istotne.
Wszyscy
siedzieli jeszcze pięć minut, jednak nic nowego nie wynikło. Matsuda był jak
nieobecny. Wydawało mu się, że w R jest coś znajomego. Do tego to podobieństwo.
R i L (w japońskim wymawia się je
odpowiednio ある(aru) i える (eru)). W
tym musiało coś być.
*****
-
Moim zdaniem jest to dobry tekst. – powiedział redaktor naczelny gazety –
Zmieniłbym tylko ten akapit. Podzielił na części i rozbudował. Poprawisz to za
pół godziny, Akatsuka-kun?
-
Moim zdaniem nic tu nie trzeba poprawiać. Jeśli rozbudowałbym ten akapit,
artykuł przekroczyłby wyznaczoną liczbę znaków. I tak już jest prawie
maksymalna.
-
Rozumiem. Idź zanieść to do druku. Nienawidzę pracować w niedzielę.
Raito
wyszedł na korytarz. Od razu skierował kroki do drukarni.
Takuro
Akatsuka. Zdecydowanie dobrze, że przyjął fałszywe nazwisko.
Raito
jeszcze raz sprawdził tekst. Nie zawierał żadnej pomyłki, żadnego przekręcenia.
Każda litera się zgadzała. Na szczęście dyrektor pozwolił mu zachować formę
tekstu.
Otworzył
drzwi, które miał po prawej stronie. Znalazł się w białym pokoju. Przy biurku
ustawionym tyłem do wejścia siedział młody mężczyzna pracujący na komputerze.
-
Hiro, mam coś dla ciebie.
Brunet
oderwał oczy od ekranu i obrócił się na krześle.
-
To ty, Takuro! Nowy tekst do gazety?
Yagami
kiwnął głową.
-
Pokaż mi go.
Raito
podał mu swój telefon. Hiro podłączył go do komputera, po czym zgrał plik
tekstowy.
-
A dlaczego tu tak nierówno? – spytał, otwierając dokument.
- Nie
wiem. Taki tekst oddał dyrektor.
Hiro
zaczął wklejać tekst na stronę.
-
Czasami trudno go zrozumieć.
-Nie
przeczę.
*****
Był
poniedziałkowy poranek. L siedział przy stoliku mieszając herbatę z cukrem (w
proporcjach 1:2). Po jego prawej stronie leżała gazeta którą Ookami zostawił na
blacie w kuchni (sklep i dom znajdowały się w tym samym budynku).
To
miłe ze strony Hidekiego, że pozwala mu korzystać z kuchni.
Ryuzaki
sięgnął po gazetę. Zaczął ją przeglądać.
Zapowiedzi,
dział sportowy. W sumie nic ciekawego.
Spojrzał
na stronę piątą. Znajdował się na niej artykuł o Kirze.
W
sumie to nic złego poznać zdanie prasy. Nawet jeśli byłby to bezsensowny
bełkot, nie zawierający ani grosza prawdy. Przynajmniej będzie wiedział, co
myślą ludzie.
Od środy
trzynastego maja br. cyklicznie powtarzają się zawały serca u przestępców.
Wiele gazet, a także i prezenterów telewizyjnych ogłaszało, że Kira powrócił,
jednak były to tylko pogłoski. Do tej pory.
Premier
Japonii osobiście potwierdził powrót Kiry. W wypowiedzi mocno zaznaczał, iż to
prawdopodobnie inna osoba. Politycy poszli w jego ślady, nie tylko Japońscy.
Lecz czy to
dobrze, że to prawdopodobnie inna osoba? Mogłoby to znaczyć, że umiejętności
Kiry może posiąść każdy na świecie.
Policja już
wszczęła dochodzenie. ICPO i FBI zadeklarowało pomoc, jeśli nie samo
rozwiązanie sprawy.
Świat jest
teraz zwrócony ku Japonii. Prezenter
LE Studio oraz amerykańska prasa
potwierdziła,
że właśnie w tym kraju, tak ja
poprzednio
jest Kira. Światowa organizacja
MEM również przyłącza się do tej tezy.
Obecnie wielu
ludzi, stosując rozumowanie L’a, które przedstawił w telewizji, potwierdza tą
tezę. Przyjęto ją jako pewność.
Przy obecnie
zaangażowanych siłach znalezienie Kiry powinno pójść łatwo, jednak ostatnia
walka trwała siedem lat, więc wszystko jest możliwe.
-
Nic nadzwyczajnego. – skwitkował Ryuzaki, odkładając gazetę na bok – Zwykła,
dziennikarska paplania. Do tego źle wydrukowali piąty akapit.
L
drgnął. Chwycił gazetę.
Świat jest teraz
zwrócony ku Japonii. Prezenter
LE
Studio oraz amerykańska prasa potwierdziła,
że
właśnie w tym kraju, tak ja poprzednio
jest Kira. Światowa organizacja
MEM
…
Ryuzaki
nie dokończył czytać. Podniósł się z fotela, wziął kartkę i długopis, po czym
wrócił na swoje miejsce.
Świat jest teraz…
Więc
świat.
Potem
LE.
Że
Jest
Na
końcu MEM
ŚWIAT
LE ŻE JEST MEM
Chyba
się pomylił. Może jest za bardzo stanowczy w tezie, że Yagami-kun…
A
może nie?
Piąty
akapit.
Piąta
strona.
Piąta
ofiara, w kolejności od najwcześniejszego do najpóźniejszego zgonu, zostawiła
list.
Po
pięciu dniach L zaczął działać.
Nawet
Kira wrócił po pięciu latach.
W
tym musiało coś być. A może faktyczne przesadza, a to tylko zbieg okoliczności…
L
przyjrzał się wypisanym wyrazom. Po chwili zrozumiał.
To
anagram.
Nadawca
chciał, żeby nawet ktoś, kto domyśli się ukrytej wiadomości, nie mógł jej rozszyfrować.
To miała być wiadomość dla jednej osoby, która zobaczy w niej więcej, niż
zbitkę sylab.
ŚWIAT
ŻE JEST MEM
WIEM
ŻE JEST TAM ŚLE?
Nie.
WIEM
ŻE TAM JESTEŚ L.
Czyli
ten ktoś dowiedział się, że żyję. Tylko kto?
Pierwsza
myśl to oczywiście Kira. Tyle że powinno rozważyć wszystkie opcje. Może ktoś z
Wammy House? Nie ten ton. Poza tym jak by się dowiedział?
Czyli
to Kira. Jak na razie ten tor nie daje nic więcej.
A
może jednak nie?
Kira
zwrócił się do niego pseudonimem. Czyli albo ma inny notatnik, albo jego
nazwiska nie ma w zeszycie. Druga opcja jest dużo bardziej prawdopodobna.
„Człowiek,
którego imię znajdzie się w notesie, umrze.” To było chyba jakoś tak.
Jego
nazwisko musiało zostać wymazane. Do tego notatnik dostał się w ręce kogoś, kto
wiedział, gdzie znajdowało się jego imię. Inaczej nawet nie domyśliłby się, że
Ryuzaki umarł. Kira wie, że L był uznany za martwego. Do tego nie pamięta jego
nazwiska.
L
był na siedemdziesiąt procent pewny, że Raito jak on wrócił do życia i od nowa
bawi się w boga.
Teraz
wystarczy do niego dotrzeć. Kira musi mieć kontakty z prasą. Inaczej nie
opublikowałby tego tekstu. Być może jest nawet jednym z dziennikarzy. Trzeba to
przebadać, i to jak najszybciej.
*****
-
Że co? – Aizawa myślał, że się przesłyszał.
-
Potrzebuję listy osób, które wiedzą, że L nie żyje. – ponownie wyjaśnił do
mikrofonu.
Trzeba
wziąć pod uwagę wszystko. Nie można nikogo pominąć.
-
Nie to, że szef nie zrozumiał, tylko zdziwił się, że wszystko, o co prosisz, w
jakimś stopniu kręci się wokół świętej pamięci L’a.
-
Mówiłem, nie mów na mnie szefie. – przypomniał Aizawa.
-
Przepraszam, szefie.
L
westchnął. Już prawie zapomniał, jakim Matsuda potrafi być idiotą. Może
oglądanie tego wszystkiego przez kamerkę internetową było zabawne, ale zajmują
się teraz sprawą Kiry.
-
Możemy wrócić do toku rozmowy? – upomniał załogę, która już zdążyła skupić się
na czymś zupełnie innym.
-
A tak. Przepraszamy, R. – Aizawa ogarnął się jako pierwszy.
-
Już więcej nie będę mówił do szefa „szefie”.
-
Matsuda!
-
To może ktoś pamięta, jakie organizacje wiedzą o śmierci L’a? – Ryuzaki zadał
pytanie, zanim od nowa zaczęła się dyskusja na temat „szefa”.
Ekipa
po drugiej stronie kamery zaczęła się zastanawiać.
-
Wydaje mi się, że tylko FBI i my. – odezwał się Matsuda.
-
Dziękuję, tyle chciałem wiedzieć.
L
zauważył, że Matsuda zaczął się nad czymś zastanawiać. Ostatnio też się tak
zachowywał.
Wszyscy
zaczęli się powoli rozchodzić.
-
Matsuda, czy mógłbyś zostać na chwilę?
Tota
westchnął i ponowie usiadła na kanapie. W tle trzasnęły drzwi.
-
Czy wszyscy już wyszli? – zapytał się Ryuzaki.
-
Tak, jesteśmy tu sami.
Czy
Matsuda ma wrażenie, że zaraz dostanie reprymendę?
-
Chodzi mi tylko o to, żebyś sprawdził, kto napisał artykuł o Kirze na piątej
stronie w dzisiejszym wydaniu „Gazety porannej”.
-
Nie ma sprawy! – krzyknął jak za dawnych czasów.
- I jeszcze jedno. Zauważyłem, że ostatnio
często się zamyślasz. O co chodzi?
Matsuda
ewidentnie nie wiedział, co powiedzieć.
-
Bo ten… bo pan mi…
-
Przypominam ci kogoś?
-
Tak.
-
Kogo?
-
Ten…
- L’a?
Matsuda
drgnął. Spojrzał się w kamerkę.
-
Czyli przypominam ci L’a.
-
Skąd to wiesz?
Może
Matsuda i jest idiotą, ale komuś będzie musiał przekazać inicjatywę, gdyby on
poległ.
- Z
twojego zachowania. Ostatnio miałeś taki wyraz twarzy przy sprawie z Yotsubą.
Do tej pory się zastanawiam, jak można było tak głupio postąpić.
Matsuda
zmarszczył czoło. Zastanawiał się, co powiedzieć.
-
Ryuzaki? – wydukał w końcu.
-
Matsuda, ciszej. Nie chcę, żeby dowiedziała się o tym cała reszta. Myślałem, że
chociaż trochę się zmieniłeś.
-
Ale… w jaki sposób…
-
Wyjaśnię ci, kiedy sam się dowiem.
-
Nie wiesz, dlaczego żyjesz?
-
Nie wiem. Obudziłem się w grobie kilka dni temu.
Matsuda
szeroko otworzył oczy. L go rozumiał. To było wprost niemożliwe.
-
Pamiętaj, że mowa tu o działaniu Notatnika Śmierci, który sam w sobie jest
nadprzyrodzony. I jeszcze jedno. Powiedz reszcie, żeby zmieniła swoje dane
osobowe. Tylko nazwisko. Nie wiem, czy to zadziała. Nie mówcie o zmianie
nikomu, nawet żonom. Tak im powiedz. I proszę, zachowaj w tajemnicy, że żyję.
*****
Raito
wziął gazetę do rąk. Był wtorek, dziewiętnasty maja. Już minął prawie tydzień,
od kiedy wrócił na ziemię.
Otworzył
„Gazetę poranną” na piątej stronie i, wkładając kanapkę do ust, którą miał na
śniadanie, zaczął czytać.
Z relacji
policji wynika, że Kira zabił już ponad sto pięćdziesiąt osób. W trzydziestu
procentach byli to mordercy, osiemnastu podpalacze, czternastu terroryści,
osiemnastu dilerzy narkotykowi, dziesięciu odpowiedzialni za masowe wyłudzenia
i kradzieże. Pozostałe dziesięć należy do innych rodzajów przestępstw.
W Japonii i
na świecie zaczął nagle spadać wskaźnik przestępczości. Mimo że Kira wrócił
dopiero w zeszłym tygodniu, liczba czynów karalnych spadła o czterdzieści
procent.
Część krajów
ogłosiła akceptację dla działań Kiry. Jako wytłumaczenie uznają lęk przed
dużymi stratami w walce z tym przestępcą.
Jednak są
ludzie, którzy zamierzają otwarcie walczyć z Kirą. Jednym z nich jest detektyw
znany jako Wiliam Michael.
„- Europa nie
jest tchórzem. – mówi – Mimo że
zima
pierwszego roku twoich działań przyniosła wile strat,
WM nigdy się
nie podda. Zatańczę z tobą
Tango, które
zwą grą. Mimo że
ty ustalasz
zasady, ja prowadzę. Ujawnij się!
Kim jesteś?”
Te słowa
pochodzą z konferencji we Francji. Wiliam Michael jest jednym z najlepszych
detektywów na świecie. To on rozwiązał sprawę sabotażu amerykańskich łodzi
podwodnych sprzed 1946 roku oraz wiele innych, podobnych spraw.
Raito
wziął długopis i kartkę, którą miał na boku. Zaczął pisać.
EUROPA
ZIMA TANGO TY KIM
WITAM
Z POWROTEM YAGAMI-KUN
-
Czyli L żyje i wie o moim istnieniu. – pomyślał Raito – Gra dopiero się
rozpoczyna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz