Siema! Jest to moje pierwsze publikowane opowiadanie, więc bądźcie wyrozumiali. Motywem przewodnim nie jest romans, jak to często bywa na blogach fanów. Z góry informuję, że nie jest to opowiadanie o nowym właścicielu notatnika, chociaż tak może się wydać po prologu. Niedługo pojaw się pierwszy rozdział ;-) . Muszę go tylko jeszcze do końca przepisać na komputerze. Miłego czytania.
PROLOG
Ryuk stał nad przejściem i wpisywał kilka imion do
notatnika. Zeszyt był otwarty na ostatniej stronie.
-Hej,
Ryuk! – zawołał ktoś za jego plecami. Był to shinigami, którego wcześniej nie
widział. – Po co tam stoisz i się patrzysz?
-
Zastanawiam się nad wieloma sprawami.
-
Na przykład, nad czym?
Shinigami
był ubrany w czarny płaszcz do ziemi. Głowa oraz ręce, które wystawały spoza
sukna, przywodziły na myśl węża. W lewej dłoni trzymał zardzewiałą kosę.
-
Na przykład nad tym, że minęło 5 ziemskich lat, od kiedy tutaj wróciłem, a czuję
się bardziej znudzony, niż przedtem.
-
To dlatego wyciągnąłeś te kartki od Shidona?
-
Wykupiłem je, by skompletować wszystkie notatniki w jeden, który będzie tworzył
historię Kiry. Ale to jest fakt, wszystko było spowodowane ciągnącą się w
nieskończoność nudą.
-
Myślałem, że ten dzieciak, o którym mówiłeś, pozbył się notatnika.
-
Powiedzmy, że nie chodziłem w kółko przez 7 ziemskich lat za Kirą, by się tego
i owego nie nauczyć.
-
Więc podmieniłeś notatniki?
-
Tak.
-
I teraz ta wszystkie zapisane strony plus twój notatnik tworzą całość, którą trzymasz
obecnie w rękach?
Ryuk
skinął głową.
-
A dlaczego się dopytujesz?
-
Bo widzisz, mnie też się zaczyna nudzić. Zauważyłem, ze zapisujesz nazwiska na
ostatniej stronie. Byłem ciekaw, dlaczego. I nadal jestem.
-
Nie chciałem niszczyć tamtych wpisów.
Wężowy
shinigami usiadł koło niego.
-
Doskonale cię rozumiem. Zastanawia nie tylko, po co ci ta gumka?
Ryuk
chwycił łańcuszek, który zwisał przy notatniku. Chwilę później w jego ręku pojawiła
się biała gumka w czarnej foli ochronnej.
-
Bez niej brakowało mi czegoś w zeszycie. Zestaw, że tak powiem, był
niekompletny.
-
A teraz w twoim mniemaniu, jest?
-
Tak. – odrzekł Ryuk.
I
wtedy wężowy shinigami zrobił coś, czego Ryuk się nie spodziewał. Podbił mu
zeszyt z dołu. Notatnik poleciał do góry, zawisł na krótką chwilę w powietrzu,
by po sekundzie wypaść przez drzwi do świata ludzi.
Ryuk
spojrzał na shinigami.
-
Powiedziałeś, że ci się tu nudzi, więc dałem ci możliwość zejścia na Ziemię. Mi
też tutaj nudno, a ty przyniesiesz nową opowieść. Myślę, że to dobry układ,
gdyż ty z cała pewnością nie zdecydowałbyś się na to drugi raz.
Tymczasem
notatnik dotknął ziemi. Wylądował przy lotnisku w USA. Podniósł go niejaki Jack
Redbird, siedemnastoletni licealista, który wyjeżdżał na wycieczkę z klasą do
Japonii. Włożył go do bagażu podręcznego i wsiadł do samolotu. W czasie
przelotu zasnął, a zeszyt zmienił na właściciela na Erica McUllasa, drobnego
kieszonkowca, który leciał do Tokio odwiedzić rodzinę. Odbył przeprawę i szedł
na pieszo do hotelu. Uznał, że nie będzie marnował pieniędzy na taksówkę.
Notatnik wypadł mu, kiedy walizka stuknęła w rzuconą puszkę na ulicy. Godzinę
później znalazł go Katsumi Izumi, student śpieszący się na zajęcia na uczelnię.
Włożył go do swojej torby i udał się dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz