piątek, 21 sierpnia 2015

Prolog

Siema! Jest to moje pierwsze publikowane opowiadanie, więc bądźcie wyrozumiali. Motywem przewodnim nie jest romans, jak to często bywa na blogach fanów. Z góry informuję, że nie jest to opowiadanie o nowym właścicielu notatnika, chociaż tak może się wydać po prologu. Niedługo pojaw się pierwszy rozdział ;-) . Muszę go tylko jeszcze do końca przepisać na komputerze. Miłego czytania.
PROLOG
Ryuk  stał nad przejściem i wpisywał kilka imion do notatnika. Zeszyt był otwarty na ostatniej stronie.
-Hej, Ryuk! – zawołał ktoś za jego plecami. Był to shinigami, którego wcześniej nie widział. – Po co tam stoisz i się patrzysz?
- Zastanawiam się nad wieloma sprawami.
- Na przykład, nad czym?
Shinigami był ubrany w czarny płaszcz do ziemi. Głowa oraz ręce, które wystawały spoza sukna, przywodziły na myśl węża. W lewej dłoni trzymał zardzewiałą kosę.
- Na przykład nad tym, że minęło 5 ziemskich lat, od kiedy tutaj wróciłem, a czuję się bardziej znudzony, niż przedtem.
- To dlatego wyciągnąłeś te kartki od Shidona?
- Wykupiłem je, by skompletować wszystkie notatniki w jeden, który będzie tworzył historię Kiry. Ale to jest fakt, wszystko było spowodowane ciągnącą się w nieskończoność nudą.
- Myślałem, że ten dzieciak, o którym mówiłeś, pozbył się notatnika.
- Powiedzmy, że nie chodziłem w kółko przez 7 ziemskich lat za Kirą, by się tego i owego nie nauczyć.
- Więc podmieniłeś notatniki?
- Tak.
- I teraz ta wszystkie zapisane strony plus twój notatnik tworzą całość, którą trzymasz obecnie w rękach?
Ryuk skinął głową.
- A dlaczego się dopytujesz?
- Bo widzisz, mnie też się zaczyna nudzić. Zauważyłem, ze zapisujesz nazwiska na ostatniej stronie. Byłem ciekaw, dlaczego. I nadal jestem.
- Nie chciałem niszczyć tamtych wpisów.
Wężowy shinigami usiadł koło niego.
- Doskonale cię rozumiem. Zastanawia nie tylko, po co ci ta gumka?
Ryuk chwycił łańcuszek, który zwisał przy notatniku. Chwilę później w jego ręku pojawiła się biała gumka w czarnej foli ochronnej.
- Bez niej brakowało mi czegoś w zeszycie. Zestaw, że tak powiem, był niekompletny.
- A teraz w twoim mniemaniu, jest?
- Tak. – odrzekł Ryuk.
I wtedy wężowy shinigami zrobił coś, czego Ryuk się nie spodziewał. Podbił mu zeszyt z dołu. Notatnik poleciał do góry, zawisł na krótką chwilę w powietrzu, by po sekundzie wypaść przez drzwi do świata ludzi.
Ryuk spojrzał na shinigami.
- Powiedziałeś, że ci się tu nudzi, więc dałem ci możliwość zejścia na Ziemię. Mi też tutaj nudno, a ty przyniesiesz nową opowieść. Myślę, że to dobry układ, gdyż ty z cała pewnością nie zdecydowałbyś się na to drugi raz.


Tymczasem notatnik dotknął ziemi. Wylądował przy lotnisku w USA. Podniósł go niejaki Jack Redbird, siedemnastoletni licealista, który wyjeżdżał na wycieczkę z klasą do Japonii. Włożył go do bagażu podręcznego i wsiadł do samolotu. W czasie przelotu zasnął, a zeszyt zmienił na właściciela na Erica McUllasa, drobnego kieszonkowca, który leciał do Tokio odwiedzić rodzinę. Odbył przeprawę i szedł na pieszo do hotelu. Uznał, że nie będzie marnował pieniędzy na taksówkę. Notatnik wypadł mu, kiedy walizka stuknęła w rzuconą puszkę na ulicy. Godzinę później znalazł go Katsumi Izumi, student śpieszący się na zajęcia na uczelnię. Włożył go do swojej torby i udał się dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz